Z rodziną najlepiej wychodzi się na zdjęciu – to pierwsza rzecz, która przyszła mi do głowy, kiedy zacząłem myśleć nad tekstem o rodzinie.

patronem tego wpisu jest marka T-Mobile

Tak się na tym zdjęciu skupiłem, że do głowy przychodziły mi same stereotypowe żarty o tym, jak to ciężko jest z rodziną. Jakie babcie gderliwe, jakie wujki januszowate, jakie rodzeństwo kłótliwe i jacy rodzice niedzisiejsi. A potem, z mocą sentencji powtarzanych przez moją babcię przy każdej rodzinnej okazji, uderzyło we mnie, że wcale tak o swojej rodzinie nie myślę. Że to tylko jakiś stereotyp wtłoczony mi do głowy przez utarte schematy i brodate żarty. Że ja swoją rodzinę kocham, a nawet lubię i że kompletnie się tego nie wstydzę.

Nie mam wielu wspomnień z dzieciństwa, ale te, które mam, są bardzo wyraźne i związane z rodziną. Pamiętam, jak tata odebrał mnie raz z przedszkola i czekał w szatni, aż się ubiorę. Nie pomagał, stał i patrzył. I jak później szliśmy przez miasto, ja ledwo nadążałem, a on zapytał mnie, czy przypadkiem nie bolą mnie stopy. To może byś nałożył buty jak należy? – zaproponował, kiedy powiedziałem, że owszem. Spojrzałem w dół i faktycznie, prawy but był na lewej stopie, a lewy na prawej. Od tamtej pory już nigdy nie pomyliłem butów, a od teraz, kiedy to przemyślałem, jestem wdzięczny za wszystkie błędy, które pozwolili mi popełnić rodzice.
Pamiętam moją siostrę stawiającą pierwsze kroki i chichoczącą przy każdym z nich, bo trawa łaskotała ją w stopy. Miętowe cukierki z kieszeni dziadka, które były tak mocne, że jedzenie ich było oznaką męstwa. Miał je w kieszeni chyba każdej kurtki. Uświadomiłem to sobie, kiedy moja dziewczyna, robiąc porządki, zapytała skąd się biorą te wszystkie miętowe cukierki pochowane po kieszeniach twoich kurtek. Mam je po nim, tak jak jasne oczy. Pamiętam wyjazdy z jedną babcią na jej rodzinną wieś i smak porzeczek (zwłaszcza tych białych) z działki drugiej. Mamę mówiącą, że mogę być, kim tylko chcę, i mówiącą to tak, jakby naprawdę w to wierzyła.
Pamiętam to i wiem, że to właśnie to mnie stworzyło. Nie geny, które dostałem od rodziny, tylko chwile, które mi dała. Stąd smaki, które teraz lubię, miejsca, które mi się śnią w spokojne noce, i to, że jestem tym, kim chciałem być.

To chyba pierwszy raz, kiedy mówię o tym tak otwarcie. Nie wiem, może jednak trochę się wstydziłem. Albo po prostu było mi głupio. Bo to właśnie czuję, kiedy kolejny raz słyszę o tym, że ktoś nie chce jechać do domu na święta, bo babcia będzie gadała. Ciesz się, że masz babcię. Ciesz się, że gada. Ma takie samo prawo, żeby gadać, jak dziecko, żeby się bać w samolocie i zacząć płakać. Ludzie lubią zapominać o takich prostych rzeczach.
Kiedy babcia pyta cię, kiedy w końcu przyprowadzisz jakiegoś kawalera, to nie dlatego, że chce ci wsadzić szpilę, tylko dlatego, że chce, żebyś była szczęśliwa. Jeśli gada za bardzo, zrób wam po filiżance kawy i zapytaj ją o pradziadków, będziesz mieć chwilę spokoju i przy okazji dowiesz się czegoś o swojej historii.
Kiedy ojciec mówi ci, żebyś może w końcu znalazł porządną pracę, zamiast rysować ludziom kolorowe szlaczki na skórze, mówi to, bo mu zależy, a nie dlatego, że nie docenia twojej sztuki. To znaczy pewnie jej nie docenia, ale ma do tego pełne prawo. Też go przez kilkanaście lat nie doceniałeś.

Pewnie nie wiecie (ja na przykład jeszcze przed chwilą nie miałem o tym zielonego pojęcia, ale już wiem, bo przyjaciele z T-Mobile rzucili mi trochę fajnych danych i właśnie się nimi dzielę), że ponad połowa Polaków twierdzi, że najważniejsza w życiu jest dla nich rodzina. A dokładniej, że rodzina jest sensem ich życia, bo o to właśnie zapytało CBOS w badaniu z 2017 roku. I się cieszę, bo to się kompletnie nie klei z tą rodziną, z którą dobrze wychodzi się tylko na zdjęciu. Wprawdzie druga co do popularności odpowiedź, zdrowie – 38% zapytanych, może sugerować, że respondenci nie za bardzo zrozumieli pytanie (bo chyba dla każdego jasnym jest, że zdrowie jest jak pieniądze, do grobu go nie zabierzesz, więc nie może być sensem życia i celem, a jedynie środkiem do jego osiągnięcia), to i tak w ten pierwszy wynik chcę wierzyć.

Bo przecież rodzina, taka prawdziwa rodzina, to jest to, co pomaga przetrwać, a nie coś, co przetrwać trzeba.

Dbaj o nich. O ludzi, których możesz nazwać rodziną. Jedzcie razem, pijcie dobrą kawę i rozmawiajcie, bo, z mojego doświadczenia, ludzie, którzy to robią, to ludzie, którzy ze sobą zostają. A dobrze jest mieć kogoś, na kogo można liczyć, lub, z bardziej przyziemnych spraw, z kim dzielić abonament za Netflixa, HBO albo telefon. Niezależnie, czy to ludzie, z którymi łączy cię krew, czy tacy, których spotkałeś później, bo i tak przecież w życiu bywa. T-Mobile to rozumie i kiedy chcesz, skorzystać z ich oferty dla rodziny (sobie możecie w link kliknąć i zapoznać się z ofertą) i w cenie dwóch dużych pumpkin spice latte w popularnej sieciowej kawiarni mieć połączenia, smsy i internet bez limitu, nie będzie cię pytać o papierek, który potwierdzi, że twoja rodzina to naprawdę rodzina. Mnie i K nie pytali, kiedy ślub.
A jeśli chcesz zgarnąć jeden z trzech aeropressów (aeropress to urządzenie do robienia pysznej kawy, czyli, tak właściwie, urządzenie do spajania relacji między ludźmi), nic prostszego. Napisz w komentarzu, komu ze swojej rodziny i dlaczego właśnie jemu zrobisz w nim pierwszą kawę. I pamiętaj, żeby na końcu dopisać WYRAŻAM ZGODĘ, żeby RODO wiedziało, że się zgadzasz na przetwarzanie danych w celu przekazania ci nagrody.
Masz czas do soboty, 27.10, a tu znajdziesz regulamin.
Dobrego wychodzenia z rodziną! Na czym i na co tylko chcecie.