Moja dziewczyna to włosomaniaczka. Pół mieszkania zajebane kosmetykami najgorsze. Średnio raz w miesiącu ktoś się poślizgnie na odżywce pod prysznicem i trzeba łeb szyć w szpitalu.

W naszym sześcioletnim związku już z dwadzieścia razy byłem na takim zabiegu. Tydzień temu poszedłem na jakieś losowe badania, to baba z recepcji jak mnie tylko zobaczyła, to kazała czapkę ściągać, bo myślała, że znowu łeb do szycia. Na bani mam już więcej szwów niż włosów, ale moja dziewczyna mówi, że to nie problem, że odrośnie, i smaruje mi łeb jakąś śmierdzącą wcierką co wieczór.

Druga połowa mieszkania zajebana gazetkami z Rossmanna, Hebe, aptek i jeszcze takimi, z których nic nie rozumiem, bo wszystko po rosyjsku, tybetańsku itp. Co tydzień moja dziewczyna robi objazd po wszystkich drogeriach i aptekach w mieście, żeby skompletować wszystkie gazetki reklamowe. Byłem na tyle głupi, że nauczyłem ją into internety, bo myślałem, że trochę pieniędzy zaoszczędzimy na wyprawach po te gazetki, ale teraz nie dosyć, że po nie jeździ, to jeszcze siedzi na jakichś blogach i forach dla włosomaniaczek i kręci gównoburze z innymi włosomaniaczkami o najlepsze szampony itp. Potrafi drzeć mordę do monitora albo wypierdolić klawiaturę za okno. Kiedyś jak mnie wkurwiła, to założyłem konto na Wizażu i ją trolowałem, pisząc w jej tematach jakieś losowe głupoty typu „kozieradka śmierdzi rosołem” albo „Kallos ssie”. Moja dziewczyna nie nadążała z wcieraniem sobie w głowę oleju na uspokojenie. Aha, ma już na Wizażu rangę Naczelna Roszpunka za najebanie 10.000 postów.
Jak jest ciepło, to co weekend zapierdala do fryzjera. Jak jest zimno, to nie, bo jej czapeczka włosy przyklapuje. Od jakichś 5 lat w każdą niedzielę siedzę z nią u jakiegoś fryzjera. Nawet się nie strzyże, tylko doradza i wymądrza niepytana. Do połowy zakładów w mieście ma już zakaz wstępu. Jak dostałem nową pracę, to przez tydzień pierdoliła, że to dzięki temu, że daje mi do picia skrzypokrzywę i od niej mam ładne włosy, paznokcie i jestem bardziej pewny siebie, a ja to świństwo do kwiatka wylewam, jak nie patrzy. Kwiatek usechł.

Co sobotę budzi ze swoją koleżanką Asią całą kamienicę o 4 w nocy, bo hałasują, kręcąc maseczki, włączając suszarki itp.
Przy jedzeniu zawsze pierdoli o włosach i za każdym razem temat schodzi w końcu na jakiś spór z blogów włosomaniaczek, sama się dziewczyna nakręca i dostaje strasznego bólu dupy, robi się przy tym cała czerwona. Odchodzi od stołu, klnąc, i idzie czytać Wielką Encyklopedię Warkoczy, żeby się uspokoić. Gdyby mnie na długość ręki dopuścili do wszystkich blogerek włosowych w Polsce, to bym wziął i wszystkim łby ogolił.
W tym roku sama sobie kupiła na święta Olaplexa. Oczywiście do Wigilii nie wytrzymała, tylko już wczoraj go rozpakowała i rozłożyła na stole. Ubrała się w ten swój cały strój włosomaniaczy (czyli coś mojego, bo jej ciuchy szkoda kosmetykami uwalić) i siedziała cały dzień na środku mieszkania, i składy porównywała.

Jak któregoś razu miałem urodziny, to moja dziewczyna jako prezent wzięła mnie ze sobą na zlot włosomaniaczek. Super prezent, małpo.
Pojechaliśmy gdzieś wpizdu do innego miasta, dochodzimy do jakiegoś budynku, a jej już się oczy świecą i oblizuje wargi podniecona. Ale nie, zanim poszła się przywitać, to musieliśmy na stację benzynową do kibla iść, żeby włosy jeszcze raz umyła, bo trzy razy przed wyjściem to za mało. Ale w końcu weszliśmy. Wita się, całuje, po prostu 200 przyjaciółek, tylko kurwa widzę, jak na siebie po cichu zerkają z nienawiścią, jedna jak by mogła, to by drugiej włosy w trymiga upierdoliła. No ale siadamy, bo wystąpienia. Jakaś laska zaczyna opowiadać Swoją Włosową Historię. Po pięciu minutach mi się znudziło więc włączyłem spotifaja, to mnie dziewczyna pierdolnęła tangleteezerem po głowie, że dziewczyny słyszą muzykę z moich słuchawek i się denerwują. Jak się chciałem podrapać po dupie, to zaraz krzyczała szeptem, żebym się nie wiercił, bo szeleszczę i pani Anwen widzi, jak się ruszam, i zaraz nas wyrzuci. 6 godzin musiałem siedzieć w bezruchu i słuchać prania mózgu jak w jakimś kościele. Urodziny mam w lutym, więc jeszcze do tego było zimno i wilgotno jak sam skurwysyn. W pewnym momencie moja dziewczyna odeszła kilkanaście metrów i się schowała. Wytłumaczyła mi, że trzeba w ukryciu używać lakieru, bo jak się nie użyje, to się włosy przy tej pogodzie skręcają, a jak się użyje i zostanie przyłapanym, to legitymację włosomaniaczki nawet można stracić, bo to grzech i oszustwo.

Wspomniałem, że moja dziewczyna ma koleżankę Asię, z którą dba o włosy. Kiedyś towarzyszem przygód włosowych była Monia. Kobieta o fryzurze wujka Coś z Adamsów i 365 dni w roku pod parasolką, bo promienie UV na włosy szkodzą. Były z moją dziewczyną prawie jak siostry, przychodziła z narzeczonym Kubą na wigilię do nas itd. Raz moja dziewczyna miała imieniny, więc Monia przyszła na, hehe, jedno winko. Najebały się i oczywiście cały czas gadały o koloryzowaniu i odżywianiu. Ja siedziałem sobie  przed konsolą. W pewnym momencie zaczęły drzeć na siebie mordę, czy generalnie silikony i slsy są złe, czy nie.
– WEŹ MNIE, MONIA, NIE DENERWUJ. WIDZIAŁAŚ TY KIEDYŚ, JAKIE PO SAMYCH NATURALNYCH KOSMETYKACH SIĘ KOŁTUNY ROBIĄ? HAPS I GRZEBIEŃ ZŁAMANY!
– KURWA, K, NATURALNE KOSMETYKI SĄ NAJLEPSZE, TWOJE DROGERYJNE KONCERNOWE PASKUDZTWO TO IM MOŻE NASKOCZYĆ, OD TYCH PARABENÓW TAK CI SIĘ SKALP PRZERZEDZIŁ!
– CO TY MI O DROGERYJNYCH KOSMETYKACH PIERDOLISZ, JAK LEDWO WŁOSY POTRAFISZ RÓWNO POFARBOWAĆ!
No i aż zaczęły nakurwiać zapasy na dywanie w dużym pokoju, a ja z kijem je musiałem rozdzielać, bo rękę pomiędzy strach było wsadzić. Od tego czasu zupełnie zerwały kontakt. Jak moja dziewczyna widzi gdzieś jakąś świnię, to mówi „O, Monia”. Tak ją za ten przerzedzony skalp znienawidziła.

Moja dziewczyna jakoś w zeszłym roku stwierdziła, że koniecznie musi mieć Andreę na porost włosów.
– Konrad, na Andreę to dopiero rosną. Z 10 centymetrów na tydzień, a nie.
Sama zamawiać nie chciała, bo to aż z Chin idzie, więc się zgadała z koleżankami z forum. Jasno jej powiedziałem, że jak jeszcze jedna butelka się w domu pojawi, to ja się wyprowadzam, więc się umówiła, że u tamtych w akademiku będzie trzymać. Na początku ta kooperatywa szła nawet nieźle, ale w któryś ranek moja dziewczyna się rozchorowała i nie mogła do nich iść wetrzeć, i miała o to olbrzymi ból dupy. Jeszcze te jej koleżanki dzwoniły, że włosy rosną jak pojebane, więc moja dziewczyna tylko leżała czerwona ze złości na kanapie i sapała z wkurwienia. Sytuację jeszcze pogarszało to, że nie miała na kogo zwalić winy za to, że jest chora, bo sama wyszła z mokrą głową z domu, bo nie chciała nałożyć czapeczki, bo przyklap, ani suszyć, bo to zło, a się bała, że się odżywka z biotyną ostatnia z drogerii sprzeda, bo z rynku wycofują. W końcu doszła do wniosku, że to niesprawiedliwe, że one wcierają bez niej, bo przecież po równo się zrzucały na Andreę, i w niedzielę wieczorem, jak te Karyny już skończyły coweekondowe pidżama & czesanie party, wyszła nagle z domu.
Po godzinie wraca i mówi do mnie, że muszę jej pomóc z czymś przed domem. Wychodzę na zewnątrz, a tam nasz samochód z bagażnikiem pełnym Andrei. Pytam skąd ona ją wzięła, a ona mówi, że Karynom zajebała z łazienki, bo one ją oszukały, i żebym łapał za karton i wnosił do mieszkania. Na nic się zdało tłumaczenie, że zajmie cały duży pokój. Na szczęście karton nie zmieścił się w drzwiach do klatki, więc moja dziewczyna stwierdziła, że go w garażu zostawi.
Za pomocą jakichś łańcuchów, co były w bagażniku, i mojej kłódki od roweru zaryglowała drzwi i zadowolona chce iść wracać do mieszkania, a tu nagle przyjeżdżają 2 samochody z Karynami współwłaścicielkami, które domyśliły się, gdzie ich własność może się znajdować. Zaczęła się nieziemska inba, bo Karyny drą mordy, dlaczego Andreę ukradła i że ma oddawać, a moja dziewczyna się drze, że one ją oszukały i ona 500 zł się składała, a nie wcierała w ten weekend. Ja starałem się załagodzić sytuację, żeby moja dziewczyna od nich nie dostała wpierdolu, bo było blisko.
Po kilkunastu minutach sytuacja wyglądała tak:

– moja dziewczyna leży na ziemi, kurczowo trzyma się kartonu i krzyczy, że nie odda;
– Karyny krzyczą, że ma oddawać;
– jedna Karyna ma rozjebany nos, bo próbowała moją leżącą dziewczynę odciągnąć od kartonu za nogę i dostała drugą nogą z kopa;
– dwóch policjantów ciągnie moją dziewczynę za nogi i mówi, że jedzie z nimi na komisariat, bo pobiła człowieka;
– we wszystkich oknach dookoła stoją sąsiedzi;
– ja płaczę i błagam dziewczynę, żeby zostawiła karton, a policjantów, żeby jej nie aresztowali.

W końcu policjanci oderwali ją od kartonu, Karyny go wzięły, rzucając wcześniej mojej dziewczynie 500 zł i mówiąc, że nie ma już do Andrei żadnego prawa i lepiej dla niej, żeby się nigdy u fryzjera nie spotkały. Ja ubłagałem policjantów, żeby jej nie aresztowali. Karyna, co dostała w mordę butem, powiedziała, że ona się nie będzie pierdoliła z łażeniem po komisariatach i ma to w dupie, tylko mojej dziewczyny nie chce więcej widzieć.
Moja dziewczyna do tej pory robi z Karynami gównoburze na forach dla włosomaniaczek, bo założyły tam specjalny temat, gdzie przestrzegały przed robieniem jakichkolwiek interesów z nią. Obserwowałem ten temat i widziałem jak moja dziewczyna nieudolnie porobiła trollkonta:

>Zapleciona27
>Liczba postów: 1
>Ten temat założyły jakieś idiotki! Znam użytkownika dziewczyna_konrada od dawna i to bardzo porządna kobieta i wspaniała włosomaniaczka! Chcą ją oczernić, bo jej zazdroszczą perfekcyjnego blondu!

Potem jeszcze używała tych trollkont do prześladowania niedawnych koleżanek od Andrei. Jak któraś z nich zakładała jakiś temat, to moja dziewczyna się tam wpierdalała na trollkoncie i np. pisała, że chujowe warkocze plecie i widać, że nie umie czesać.
Z tych samych trollkont udzielała się w swoich tematach i jak na przykład wrzucała zdjęcia uczesanych przez siebie włosów, to sama sobie pisała:
– Noooo, gratuluję koczka! Widać, że doświadczona włosomaniaczka!
a potem się z tego cieszyła i kazała oglądać mi, jak ją chwalą na forum, a teraz zdjęcia włosów każe sobie robić, bo się fani domagają.

True story.


  • Izabela Kornet

    True story czy nie, śmiesznie było i tego potrzebowałam właśnie teraz! Wiedziałam, że mogę na Was liczyć 😀

  • Martene

    Zamiast ojca wędkarza, K włosomaniaczka xd

  • Aleksandra Pachur

    Cudowne <3 Ale ja K. absolutnie rozumiem.

  • Kocham was 😀

  • Hahahah ubawiłam się po pachę i bok przy tym zerwałem ale rozumiem, że K. do śmiechu nie było💛

  • Monika

    a więc Andrea faktycznie tak działa? 😀

    • Ka

      A nie wiem 😀

      • Trzeba było nie kraść kartonu koleżankom ( ͡° ͜ʖ ͡°)

        • Ka

          ¯_(ツ)_/¯

  • Urszula Kempa

    Piękne~<3

  • Padłam. Po prostu padłam 😀 ❤

  • Siri

    Śmiechom nie było końca xD

  • klasyczna pasta, ale i tak cieszy 🙂

  • Agnieszka Bochenek

    chore
    to po prostu chore , wyślij te dziewczynę do psychiatry , ja tez dbam o
    włosy ale bez przesady tak się zachowywać , to jak jakas sekta , a jak
    jej nikt nie pomoże to rzuć to w pieruny i poszukaj normalnej dziewczyny
    bez uzależnień

    • Dziękuję, w końcu ktoś zrozumiał w jakim piekle żyję ( ͡° ͜ʖ ͡°)

      • Agnieszka Bochenek

        właśnie z koleżanką ( która ma włosowego bloga) rozmawiałyśmy o tym wpisie … – ja na prawdę myślę że te wszystkie zawzięte wyznawczynie anwen to chore psychicznie dziewuchy , a to już jak sekta jakaś , ….

        masakra ze takie schizolki istnieją
        nooo
        takie widac bardzo wpływowe ze nie mają swojego mózgu tylko dadzą sobie wszystko wmówić ze tak trzeba , ja bym chciała zeby ten tekst psycholog zopiniował , …..

        powiem Ci straszne
        trzeba miec jakis umiar
        to racja ,

        ale ogolem myslisz ze to wszystko prawda co tam napisal?o tym kartonie Andrei , ….
        w sumie to nie wiem , ale tak czy inaczej to widac z tego opowiadania że taka zawzięta psycholka z niej , mnie raczej dziwi że i ten chłopak to tej pory z nią wytrzymuje bo ja tylko cierpliwości bym nie miała i prosto z mostu by było albo się uspokujesz albo ja odchodze bo taka wariatka to w życiu się nie przyda jak widzi tylko włosy nic innego , …

        no dokladnie
        szajba kiedys taka laska pisała na swoim blogu taka zawzięta anty włosomaniaczka że w ogóle sam przyrostek tego słowa -maniaczka to jest negatywne słowo że jakiś maniak wariat to to samo i że szok że sama to „wieśniackie” słowo napisała na swoim blogu , dużo było w niej racji ale też moim zdaniem ze skrajności w skrajność ,

        no dokladnie
        to tez gdzies czytalam kiedys
        moze na tym samym blogu
        ja uzywam tego slowa
        ale no
        umiar

        • Czarna wołga

          Sprawdź co to jest copypasta, przeproś, skasuj komentarz i idź na długi spacer.

          • Agnieszka Bochenek

            a ty się zajmij tym czym powinieneś a nie wpierdalaniem tam gdzie cie nikt nie prosił

          • Kiedy on ma rację.

          • Agnieszka Bochenek

            a kimże to on jest żeby mi mówić/pisać co mam robić ? a ty tak samo wtrącasz się gdzie ci nic do tego

          • Nie wiem kim, ale najwyraźniej ma pewną wiedzę, którą chce przekazać. Nie opieraj się, gdy próbujemy Cię wyedukować na temat gatunku twórczości, jakim jest copypasta.

          • Agnieszka Bochenek

            nie widać po tej jego wypowiedzi żeby ani miał wiedzę ani coś konkretnego przekazywał , widzę jedynie że chce rządzić innymi , a ja nie jestem małolat któremu będzie się wchodziło na głowę , niech sobie dyryguje swoimi poddanymi jeśli takich ma , a swoją twórczość gimbazową to sobie wiecie gdzie wsadźcie

          • ewi

            Mój stary to fanatyk wędkarstwa. Pół mieszkania zajebane wędkami najgorsze. Średnio raz w miesiącu ktoś wdepnie w leżący na ziemi haczyk czy kotwicę i trzeba wyciągać w szpitalu bo mają zadziory na końcu. W swoim 22 letnim życiu już z 10 razy byłem na takim zabiegu. Tydzień temu poszedłem na jakieś losowe badania to baba z recepcji jak mnie tylko zobaczyła to kazała buta ściągać xD bo myślała, że znowu hak w nodze.

            Druga połowa mieszkania zajebana Wędkarzem Polskim, Światem Wędkarza, Super Karpiem xD itp. Co tydzień ojciec robi objazd po wszystkich kioskach w mieście, żeby skompletować wszystkie wędkarskie tygodniki. Byłem na tyle głupi, że nauczyłem go into internety bo myślałem, że trochę pieniędzy zaoszczędzimy na tych gazetkach ale teraz nie dosyć, że je kupuje to jeszcze siedzi na jakichś forach dla wędkarzy i kręci gównoburze z innymi wędkarzami o najlepsze zanęty itp. Potrafi drzeć mordę do monitora albo wypierdolić klawiaturę za okno. Kiedyś ojciec mnie wkurwił to założyłem tam konto i go trolowałem pisząc w jego tematach jakieś losowe głupoty typu karasie jedzo guwno. Matka nie nadążała z gotowaniem bigosu na uspokojenie. Aha, ma już na forum rangę SUM, za najebanie 10k postów.”

            „Jak jest ciepło to co weekend zapierdala na ryby. Od jakichś 5 lat w każdą niedzielę jem rybę na obiad a ojciec pierdoli o zaletach jedzenia tego wodnego gówna. Jak się dostałem na studia to stary przez tydzień pie**olił że to dzięki temu, że jem dużo ryb bo zawierają fosfor i mózg mi lepiej pracuje.

            Co sobotę budzi ze swoim znajomym mirkiem całą rodzinę o 4 w nocy bo hałasują pakując wędki, robiąc kanapki itd.

            Przy jedzeniu zawsze pierdoli o rybach i za każdym razem temat schodzi w końcu na Polski Związek Wędkarski, ojciec sam się nakręca i dostaje strasznego bólu dupy durr niedostatecznie zarybiajo tylko kradno hurr, robi się przy tym cały czerwony i odchodzi od stołu klnąc i idzie czytać Wielką Encyklopedię Ryb Rzecznych żeby się uspokoić.

            W tym roku sam sobie kupił na święta ponton. Oczywiście do wigilii nie wytrzymał tylko już wczoraj go rozpakował i nadmuchał w dużym pokoju. Ubrał się w ten swój cały strój wędkarski i siedział cały dzień w tym pontonie na środku mieszkania. Obiad (karp) też w nim zjadł [cool][cześć]

            Gdybym mnie na długość ręki dopuścili do wszystkich ryb w polsce to bym wziął i zapierdolił.

            Jak któregoś razu, jeszcze w podbazie czy gimbazie, miałem urodziny to stary jako prezent wziął mnie ze sobą na ryby w drodze wyjątku. Super prezent kurwo.

            Pojechaliśmy gdzieś wpizdu za miasto, dochodzimy nad jezioro a ojcu już się oczy świecą i oblizuje wargi podniecony. Rozłożył cały sprzęt i siedzimy nad woda i patrzymy na spławiki. Po pięciu minutach mi się znudziło więc włączyłem discmana to mnie ojciec pierdolnął wędką po głowie, że ryby słyszą muzykę z moich słuchawek i się płoszą. Jak się chciałem podrapać po dupie to zaraz ‚krzyczał szeptem’, żebym się nie wiercił bo szeleszczę i ryby z wody widzą jak się ruszam i uciekają. 6 godzin musiałem siedzieć w bezruchu i patrzeć na wodę jak w jakimś jebanym Guantanamo. Urodziny mam w listopadzie więc jeszcze do tego było zimno jak sam skurwysyn. W pewnym momencie ojciec odszedł kilkanaście metrów w las i się spierdział. Wytłumaczył mi, że trzeba w lesie pierdzieć bo inaczej ryby słyszą i czują.

            Wspomniałem, że ojciec ma kolegę mirka, z którym jeździ na ryby. Kiedyś towarzyszem wypraw rybnych był hehe Zbyszek. Człowiek o kształcie piłki z wąsem i 365 dni w roku w kamizelce BOMBER. Byli z moim ojcem prawie jak bracia, przychodził z żoną Bożeną na wigilie do nas itd. Raz ojciec miał imieniny zbysio przyszedł na hehe kielicha. Najebali się i oczywiście cały czas gadali o wędkowaniu i rybach. Ja siedziałem u siebie w pokoju. W pewnym momencie zaczeli drzeć na siebie mordę, czy generalnie lepsze są szczupaki czy sumy.

            WEŹ MNIE NIE WKURWIAJ ZBYCHU, WIDZIAŁEŚ TY KIEDYŚ JAKIE SZCZUPAK MA ZĘBY? CHAPS I RĘKA UJEBANA!

            KURWA TADEK SUMY W POLSCE PO 80 KILO WAŻĄ, TWÓJ SZCZUPAK TO IM MOŻE NASKOCZYĆ

            CO TY MI O SUMACH PIERDOLISZ JAK LEDWO UKLEJĘ POTRAFISZ Z WODY WYCIĄGNĄĆ. SZCZUPAK TO JEST KRÓL WODY JAK LEW JEST KRÓL DŻUNGLI

            No i aż się zaczeli nakurwiać zapasy na dywanie w dużym pokoju a ja z matką musieliśmy ich rodzielać. Od tego czasu zupełnie zerwali kontakt. W zeszłym roku zadzwoniła żona zbysia, że zbysio spadł z rowerka i zaprasza na pogrzeb. Odebrała akurat matka, złożyła kondolencje, odkłada słuchawkę i mówi o tym ojcu, a ojciec

            I bardzo kurwa dobrze

            Tak go za tego suma znienawidził.

            Wspominałem też o arcywrogu mojego starego czyli Polskim Związku Wędkarskim. Stał się on kompletną obsesją ojca i jak np. w telewizji mówią, że gdzieś był trzęsienie ziemi to stary zawsze mamrocze pod nosem, że powinni w końcu coś o tych skurwysynach z PZW powiedzieć. Gazety niewędkarskie też przestał czytać bo miał ból dupy, że o wędkarstwie polskim ani aferach w PZW nic się nie pisze.

            Szefem koła PZW w mojej okolicy jest niejaki pan Adam. Jest on dla starego uosobieniem całego zła wyrządzonego polskim akwenom przez Związek i ojciec przez wiele lat toczył z nim wojnę. Raz poszedł na jakieś zebranie wędkarskie gdzie występował Adam i stary wrócił do domu z podartą koszulą bo siłą go usuwali z sali takie tam inby odpierdalał.

            Po klęsce w starciu fizycznym ze zbrojnym ramieniem PZW ojciec rozpoczął partyzantkę internetową polegającą na szkalowaniu PZW i Adama na forach lokalnych gazet. Napierdalał na niego jakieś głupoty typu, że Adam był tajnym współpracownikiem UB albo, że go widział na ulicy jak komuś gwoździem samochód rysował itd. Nie nauczyłem ojca into TOR więc skończyło się bagietami za szkalowanie i stary musiał zapłacić Adamowi 2000zł.

            Jak płacił to przez tydzień w domu się nie dało żyć, ojciec kurwił na przekupne sądy, PZW, Adama i w ogóle cały świat. Z jego pierdolenia wynikało, że PZW jak jacyś masoni rządzi całym krajem, pociąga za szurki i ma wszędzie układy. Przeliczał też te 2000 na wędki, haczyki czy łódki i dostawał strasznego bólu dupy, ile on by mógł np. zanęty waniliowej za te 2k kupić (kilkaset kilo).

            Stary jakoś w zeszłym roku stwierdził, że koniecznie musi mieć łódkę do połowów bo niby wypożyczanie za drogo wychodzi i wszyscy go chcą oszukać

            synek na wodzie to się prawdziwe okazy łapie! tam jest żywioł!

            ale nie było go stać ani nie miał jej gdzie trzymać a hehe frajerem to on nie jest żeby komuś płacić za przechowywanie więc zgadał się z jakimiś wędkarzami okolicy, że kupią łódkę na spółkę, ona będzie stała u jakiegoś janusza, który ma dom a nie mieszkanie w bloku jak my, na podjeździe na przyczepie, którą ten janusz ma i się będą tą łódką dzielili albo będą jeździć łowić razem.

            Na początku ta kooperatywa szła nawet nieźle ale w któryś weekend ojciec się rozchorował i nie mógł z nimi jechać i miał o to olbrzymi ból dupy. Jeszcze ci jego koledzy dzwonili, że ryby biorą jak pojebane więc mój ojciec tylko leżał czerwony ze złości na kanapie i sapał z wkurwienia. Sytuację jeszcze pogarszało to, że nie miał na kogo zwalić winy co zawsze robi. W końcu doszedł do wniosku, że to niesprawiedliwe, że oni łowią bez niego bo przecież po równo się zrzucali na łódkę i w niedzielę wieczorem, jak te janusze już wróciły z wyprawy, wyszedł nagle z domu.

            Po godzinie wraca i mówi do mnie, że muszę mu pomóc z czymś przed domem. Wychodzę na zewnątrz a tam nasz samochód z przyczepą i łódką xD Pytam skąd on ją wziął a on mówi, że januszowi zajebał z podjazdu przed domem bo oni go oszukali i żeby łapał z nim łódkę i wnosimy do mieszkania XD Na nic się zdało tłumaczenie, że zajmie cały duży pokój. Na szczęście łódka nie zmieściła się w drzwiach do klatki więc stary stwierdził, że on ją przed domem zostawi.

            Za pomocą jakichś łańcuchów co były na łódce i mojej kłódki od roweru przypiął ją do latarni i zadowolony chce iść wracać do mieszkania a tu nagle przyjeżdżają 2 samochody z januszami współwłaścicielami, którzy domyślili się gdzie ich własność może się znajdować xD Zaczęła się nieziemska inba bo janusze drą mordy dlaczego łódkę ukradł i że ma oddawać a ojciec się drze, że oni go oszukali i on 500zł się składał a nie pływał w ten weekend. Ja starałem się załagodzić sytuację żeby ojciec od nich nie dostał wpierdolu bo było blisko.

            Po kilkunastu minutach sytuacja wyglądała tak:

            -Mój ojciec leży na ziemi, kurczowo trzyma się przyczepy i krzyczy, że nie odda

            -Janusze krzyczą, że ma oddawać

            -Jeden janusz ma rozjebany nos bo próbował leżącego ojca odciągnąć od łódki za nogę i dostał drugą nogą z kopa

            -Dwóch policjantów ciągnie ojca za nogi i mówi, że jedzie z nimi na komisariat bo pobił człowieka

            -We wszystkich oknach dookoła stoją sąsiedzi

            -Moja stara płacze i błaga ojca żeby zostawił łódkę a policjantów żeby go nie aresztowali

            -Ja smutnazaba.psd

            W końcu policjanci oderwali starego od łodzi. Ja podałem januszom kod do kłódki rowerowej i zabrali łódkę, rzucając wcześniej staremu 500zł i mówiąc, że nie ma już do łódki żadnego prawa i lepiej dla niego, żeby się nigdy na rybach nie spotkali. Matka ubłagała policjantów, żeby nie aresztowali ojca. Janusz co dostał w mordę butem powiedział, że on się nie będzie pie**olił z łażeniem po komisariatach i ma to w dupie tylko ojca nie chce więcej widzieć.

            Stary do tej pory robi z januszami gównoburzę na forach dla wędkarzy bo założyli tam specjalny temat, gdzie przestrzegali przed robieniem jakichkolwiek interesów z moim ojcem. Obserwowałem ten temat i widziałem jak mój ojciec nieudolnie porobił trollkonta

            Szczepan54

            Liczba postów: 1

            Ten temat założyli jacyś idioci! Znam użytkownika stary_anona od dawna i to bardzo porządny człowiek i wspaniały wędkarz! Chcą go oczernić bo zazdroszczą złowionych okazów!

            Potem jeszcze używał tych trollkont do prześladowania niedawnych kolegów od łódki. Jak któryś z nich zakładał jakiś temat to ojciec się tam wpie**alał na trollkoncie i np. pisał, ze ch*jowe ryby łapie i widać, że nie umie łowić xD

            Z tych samych trollkont udzielał się w swoich tematach i jak na przykład wrzucał zdjęcia złapanych przez siebie ryb to sam sobie pisał

            Noooo gratuluję okazu! Widać, że doświadczony łowca!

            a potem się z tego cieszył i kazał oglądać mi i starej jak go chwalą na forum.

          • Dziędziel by się sprawdzi w tej roli! A tu…Rysio z klanu!

          • Taki język i chaotyczne wypowiedzi nie do końca pasują damie.

          • Czarna wołga
          • 😀

      • Sebastian Sarat

        Ale spróbuj zostawić jeden włosek po goleniu brody w łazience to masz przez tydzień co najmniej to wypominane. Ty to naprawdę masz cierpliwość. Swoją drogą ciekawe jak broda rośnie po tych wszystkich specyfikach do włosów 🙂

    • oahahahahhahahahhaah 😀

  • o maryjo :v to teraz wyobraź sobie jaki horror przeżyje mój mąż po powrocie z pracy kiedy to karzę mu to czytać oczekując salw śmiechu. A jak się nie daj Boże zbuntuje to zaproponuję że przeczytam mu na głos, bo to szybko i krótkie przecież. A jak będzie protestować to i tak przeczytam.

  • Matko jedyna… to takie prawie prawdziwe, że aż się przeraziłam.

  • Caarolin

    zatrzymajcie tą karuzelę śmiechu 😀

  • Martyna Soanes

    umarłam ze śmiechu.

  • Nie wiem dlaczego, ale gdy czytałam, Ukochany patrzył na mnie, jakby całkowicie Cię rozumiał…

    😀

  • Ciekawa jestem ilu jeszcze przeróbek doczeka się ojciec wędkarz. Wczoraj czytałam wersję o ojcu fanatyku coachingu, dzisiaj dziewczyna włosomaniaczka… 😀

  • Hairmiona Splątana

    Genialne <3

  • Hahahahaha, znam Twój ból :D!!! Dla mnie najgorsze były maseczki z żółtka jajka i jakiegoś zielonego, śmierdzącego szlamu na noc. Nie mogłem spać w łóżku tak śmierdziało, a pościel była za każdym razem do wymiany! No i w końcu tego nie wytrzymałem, hehe ;).

    Drogie Panie, jesteście piękne naturalnie i wszystkie Was kochamy. Chcecie się upiększać – ok, rozumiem, ale nie męczcie nas tym za każdym razem. Raz w tygodniu starczy :D.

    BisBrothers