Strasznie nie lubię zaczynać tekstu od tłumaczenia się, ale to musi być powiedziane na wstępie. Kompletnie nie hejtuję nowego Króla Lwa. Nie drażni mnie to, że jest skokiem na kasę, bo nigdy nie miałem złudzeń co do tego, że dla Disneya nasze sentymenty to maszynka do drukowania dolarów. Ale też w żaden sposób się nim nie jaram i jeśli już Myszka Miki ma doić moje wielkie, nabrzmiałe, okrągłe sentymenty, to mam dla niej (jezu, zawsze mam problem z tym, że myszka i że Miki i nigdy nie wiem, w jakim rodzaju mam pisać, ale skoro ma mnie doić, to niech będzie, że ona) parę lepszych sposobów.

Bo co nowego nam ten Lion King 2019 da?
Super komputerową animację, na której zwierzątka wyglądają jak żywe? Po co? Jak chce sobie żywe zwierzątka pooglądać, to na Netflix jest nie mniej wzruszające Our Planet, a komputerowa animacja jeszcze nigdy się dobrze nie zestarzała. Za parę lat nowy film będzie wyglądał gorzej niż oryginalna animacja. Siła takich obrazów tkwi w alegoryczności i łatwo jest ją zgubić, idąc w generowany na komputerze realizm.
Nowy lepszy casting? James Earl Jones pozostał Mufasą. Dobrze. Jeremy Irons przestał być Skazą. Bardzo źle. Donald Glover to nowy Simba i super, bo to jeden z najbardziej charyzmatycznych aktorów w historii. Seth Rogen byłby świetnym Pumbą, gdyby jego Timonem został James Franco, ale tak się nie stało, więc bez sensu. Beyonce super, wszystko jest lepsze z B. Czyli casting jest trochę nowy, trochę stary, trochę lepszy, trochę gorszy.
Lepszą historię? Odarcie tego filmu z najlepszej piosenki nie jest dobrą wróżbą w tym kierunku.

No więc moim zdaniem bez sensu. Film na bank będzie hitem, no i spoko, nie mam pretensji, niech se inni trzydziestolatkowie ze swoimi bombelkami chodzą, ale jest przecież tyle innych filmów Disneya, którym przydałaby się nowa, najlepiej aktorska wersja.

Pierwszym, najbardziej oczywistym wyborem, jest dla mnie Herkules. I to tak teraz, szybko, póki jeszcze Danny Devito może zagrać Filokteta. Wyobrażacie sobie tę piękną antyczną Grecję w kolorowym wydaniu Disneya? Przecież współczesne kino krytycznie potrzebuje takiego familijnego kina akcji, bo o ostatnich podejściach do Herkulesa to jednak lepiej zapomnieć. Dajcie mnie tu Armiego Hammera na główną rolę i zaliczam trzy seanse jednego dnia.

I na tej samej zasadzie zagrałaby Mulan. Historyczna, egzotyczna przygodówka dla całej rodziny. Tylko może niewybielona. O ile przez Kevina Sorbo nie widzę już Herkulesa w innym wydaniu niż z blond włosami i jasnymi oczami, to marzy mi się ta aktorska Mulan z dobrą azjatycką obsadą. I dobrą azjatycką reżyserią. Azjaci wiedzą, jak zrobić kino akcji tak, żeby nie wyszedł z tego kolejny Ostatni Samuraj albo inny Wielki Mur.

Albo te chyba już zupełnie zapomniane przygodówki Disneya z początku lat dwutysięcznych. Ja wiem, że one mi tak bardzo zapadły w serce, bo ja byłem akurat w idealnym wieku, ale nie krępujmy się, jak doić sentymenty to bez oporu. A to akurat tytuły, które na takim remake’u naprawdę dużo by zyskały.

Atlantyda: Zaginiony Ląd w aktorskiej wersji, znowu pełna koloru i wartkiej akcji zjadłaby Aquamana na śniadanie. Zwłaszcza gdyby obsadzili moją dziewczynę w roli Helgi. Panna Sinclair potrzebuje najlepszego bitchface’a na świecie. Albo Planeta skarbów. Piraci w kosmosie. PIRACI. W KOSMOSIE. Disney umie i w piratów, i w kosmosy, i w dawanie ludziom filmów, które potrafią łączyć pokolenia. A ja bardzo chcę zobaczyć na wielkim ekranie latającą deskę surfingową napędzaną słońcem, nic na to nie poradzę, taki już jestem.

I na to właśnie czekam.
Aż ktoś w Disneyu na spotkaniu zarządu powie: Panie Mickey, ja bardzo przepraszam, ale skończyły nam się już filmy o zwierzętach i filmy o księżniczkach do kręcenia na nowo. Ale nie, panie Mickey, pan się nie denerwuje, bo my tu mamy takie pełne akcji scenariusze i o jezu, jak to się może sprzedać. Robimy?

I pan Mickey da okejkę tą swoją przerażającą dłonią i wydoją nas znowu na te hajsy, ale tym razem przynajmniej z sensem.

A jeśli wy macie jakieś sugestie odnośnie filmów Disneya, które zobaczylibyście w nowej wersji, albo wymarzone castingi, to ja serdecznie zapraszam do nerdzenia w komentarzach tu, albo na fanpage.