Żyjemy we wspaniałych czasach równości i poprawności politycznej. Cały świat ma prawa. Kobiety mają prawa, dzieci mają prawa, wszelkie mniejszości mają prawa. Nawet zwierzęta i rośliny mają prawa.

Wprawdzie wciąż są to głównie prawa stanowione przez białych heteroseksualnych mężczyzn w średnim wieku, ale i tak w stosunku do, nie tak odległego przecież, świata z początku XX wieku, to jak zupełnie inna cywilizacja. Nie wiadomo, czy uznanie za fakt tego, że wszystkie te grupy mają też uczucia, było przyczyną czy skutkiem uzyskania tych praw, ale ostateczny skutek tych wszystkich wielkich przemian jest taki, że trudno wyjść z domu, żeby nie potknąć się o jakieś uczucia lub prawa.

Dziecko ma prawo przemienić się w rozwrzeszczanego potwora na środku ulicy, bo tak nakazują mu uczucia, a rodzic ma pełne prawo nie dać mu klapsa, żeby przypadkiem nie urazić uczuć jego, swoich i całego świata, którego przyszłością jest ten rozwrzeszczany bachor. Kobieta ma prawo domagać się parytetów wszędzie, lecz ma też uczucia, które podpowiadają jej, całkiem rozsądnie jak na uczucia, nie domagać się parytetów na przykład w branży śmieciarskiej lub kanalizacyjnej. Mężczyzna ma prawo czuć się Prawdziwym Mężczyzną przede wszystkim wtedy, kiedy skorzysta z prawa do zgolenia głowy i noszenia na ramieniu i w sercu jakiegoś symbolu Polski, zwłaszcza tej walczącej. Wszyscy mają swoje prawa, niezależnie, czy nad ich głową powiewa sztandar lewacki, czy narodowy. O przedstawicielach innych ras w ogóle lepiej nie wspominać, bo najzwyczajniej w świecie nie wiadomo, kiedy jedno określenie danej rasy jest dopuszczalne, a kiedy całkowicie zakazane.

Tak, żyjemy w naprawdę pięknych czasach, w których ludzie potrafią, całkowicie na serio, użyć w zdaniu wyrażenia „uczucia religijne”, ale mimo to wciąż jest dużo do zrobienia. I tłusty czwartek, najbardziej nieczuły dzień w kalendarzu, jest tego najlepszym przykładem. Czy wpychając sobie w usta czternastego tego dnia pączka, poświęcasz chociaż ułamek sekundy na pomyślenie o tym, jak on się musi czuć? To znaczy ten czwartek, nie pączek. Że dni nie mają uczuć? Zgadnij co. Parę dekad temu to samo mówiono o dzieciach i zwierzętach. Powiesz dziecku w twarz, że jest tłuste? Powiesz?
Dlatego uważam, że jeśli dalej mamy obchodzić to barbarzyńskie święto, ku którego chwale co roku oddają życie tony pączków, faworków i postanowień noworocznych, róbmy to chociaż pod inną nazwą. Mam nawet kilka propozycji na alternatywne, poprawne politycznie nazwy.

Mam Grube Kości Czwartek.
To Przez Tarczycę Czwartek.
Puszysty Czwartek.
Nie Mogę Ćwiczyć Bo Mam Problemy Ze Stawami Czwartek.
Więcej Ciała Do Kochania Czwartek.
Środa nie pies, na kości nie poleci Czwartek.
Prawdziwe dni mają krągłości Czwartek.

Nie jestem wprawdzie do końca przekonany do żadnej z nich, ale myślę, że wspólnymi siłami coś wymyślimy. Ja jedynie mam nadzieję być tym, który poruszy ten pierwszy kamyczek, który później wywoła lawinę.