Niedawno jeden z obserwatorów na Instagramie napisał mi, że jestem chyba jedyną osobą, którą zna, której hobby jest… styl życia. To oczywiście duży skrót, bo chodziło mu konkretnie o moje pasjonowanie się modą, muzyką i kinem wszystkich dekad, biografiami znanych osób i poruszającymi historiami z ich życia. Na początku poczułam się z tym bardzo dziwnie, bo przyznając mu rację, uświadomiłam sobie, że moja wiedza dotycząca, dajmy na to statystyki, psychoterapii behawioralnej, budowy silnika w samochodzie czy technologii szczepionek mRna jest naprawdę znikoma, za to wiem, w którym roku Stephen King próbował spuścić w kiblu pierwszy wydruk Carrie, dlaczego Roman Polański już nigdy nie zobaczy grobu swojej żony i do której muzycznej divy Serge Gainsbourg powiedział na wizji I want to fuck you w 1991 roku. A potem pomyślałam sobie: Ale, hej, to też jest wiedza.

I do takich właśnie ludzi jak ja, ludzi zachwyconych kontekstami popkulturowymi, skierowany był temat tegorocznej Met Gali (dla niewtajemniczonych: corocznej gali zbierania funduszy na rzecz Costume Institute w Metropolitan Museum of Art w Nowym Jorku, która gromadzi znane nazwiska ze świata mody, filmu i muzyki), który brzmiał: Ameryka. Leksykon mody, pozostawiając ogromne pole do wyobraźni dla projektantów i gwiazd – w końcu Ameryka to kraj wielkich możliwości 😉 A że skojarzeń według mnie nie należy oceniać w żaden sposób, przecież dla każdego amerykańska moda może znaczyć coś zupełnie innego, to w tym roku po prostu pokażę wam, jakie inspiracje, według mojej wiedzy, stały za wybranymi kreacjami.

Przeglądając zdjęcia na stronie Vogue, zauważyłam, że gwiazdy (tudzież styliści, projektanci i domy mody odpowiedzialne za kreacje uczestników), słysząc hasło: Ameryka. Leksykon mody, pomyślały o:

…ikonach

Billie Eilish wkroczyła na czerwony dywan w oszałamiającej tiulowej, brzoskwiniowej sukni księżniczki, w krótkich podkręconych blond włosach, czym od razu na myśl przywiodła Marylin Monroe. Pierwszy raz widzę chyba Billie na czerwonym dywanie w tak „mainstreamowej sukience”, niemalże ślubnej bezie, zamiast oversizowych ciuchów w mocnych kolorach i statementowej czapeczki. Może być to element prowadzonej od pewnego czasu metamorfozy piosenkarki, która wystąpiła już w peniuarowej sesji dla Vogue, a może to być po prostu… przebranie 😉

Młodej aktorki Yary Shahidi nie widziałam jeszcze w żadnym filmie, bo dziewczyna ma zaledwie 20 lat i chyba grała dotąd w filmach dla nastolatków – za to potężnie doceniam inspirację Josephine Baker, ekscentryczną ikoną kabaretów i wodewili, która była bardzo kontrowersyjną postacią – nie tylko wykorzystywała w swych występach motywy uznawane dziś za rasistowskie, ale również przyznawała się otwarcie do biseksualizmu i nonszalancko spacerowała z gepardem na smyczy. Fascynująca postać, muszę poczytać o niej więcej <3

Delikatna uroda Emily Blunt podkreślona srebrną opaską z gwiazdkami, ni to aureolą, ni diademem początkowo skojarzyła mi się ze Statuą Wolności, ale szybko internet wyprowadził mnie z błędu 😉 Było to celowe nawiązanie do sławnego zdjęcia Hedy Lamarr w koronie z gwiazd, w której wystąpiła w filmie „Kulisy wielkiej rewii” z 1941 roku. A że Hedy to była nie tylko gwiazda kina, ale również wynalazczyni – o tym niewiele osób wie. Dominika z WhitePointeShoes zrobiła o niej kiedyś długą relację – wpadnijcie do niej, by dowiedzieć się, co zawdzięczamy tej piękności z prawego zdjęcia (kliknijcie w zapisanych relacjach w Babskie Historie).

Kendall Jenner można patrzeć przez pryzmat reality show, w którym wystąpiła jej rodzina, albo przez pryzmat kariery w świecie modelingu, którą robi już od dobrych kilku lat. Na tegorocznej gali wystąpiła w bogato zdobionej, inkrustowanej błyskotkami cielistej przezroczystej sukni (ale zbitek określeń :D), a na szyi białą ciężką błyszczącą kolię, oddając w ten sposób hołd roli Audrey Hepburn w filmie My Fair Lady z 1964 roku. Przyznam się, że nigdy nie widziałam tego filmu, bo nie jestem wielką fanką Audrey, ale jak najbardziej rozumiem inspirowanie się klasykami amerykańskich musicali.

W niemal każdym artykule dotyczącym stroju Megan Fox czytałam, że aktorka ewidentnie nawiązała do ikony pin-up Bettie Page – w sumie jeśli porównać zdjęcia obu pań, to wiele na to wskazuje. Obejrzałam jednak wywiad z Megan na kanale Vogue na YT w którym Fox twierdzi, zainspirowała się suknią Winony Ryder z filmu Francisa Forda Coppoli Draculą z 1992 roku. Może i tak, tylko chyba Gary Oldman chyba ją trochę poszarpał przed nagraniem sceny 😉

Ale, ale, Megan nawet zażartowała ze swojej nowej króciutkiej grzywki, która została ścięta przed samą galą, mówiąc o niej, że to ten typ grzywki, któremu bardzo niewiele trzeba, by miał vibe Jima Carreya z filmu Głupi i głupszy. Przyznam, coś w tym jest, ale na szczęście Megan ma dobrego fryzjera.

…amerykańskich symbolach

Lili Reinhart, którą możecie kojarzyć z hitowego serialu Riverdale, przybyła do Met w różowej gorsetowej sukni z trenem, ozdobionej na całej długości kwiatami. Serialowa Betty, jak przystało na pilną uczennicę, podeszła do tematu bardzo poważnie, i ubrała się dosłownie w kwiaty symbolizujące każdy stan Ameryki. Nieoczywiste, ale jak piękne w swojej wymowie. Piątka do dziennika. Z plusem.

Dana Levy’ego musiałam wygooglować, bo coś mi dzwoniło, ale nie wiedziałam, w którym kościele – był gospodarzem programu Wzgórza Hollywood na MTV, którego nie oglądałam, więc nic mi to googlowanie nie dało. Od dziś będę go za to pamiętać jako faceta, który przyszedł na galę w całującej się ze sobą mapie Ameryki z bufiastymi rękawami <3 Właśnie takiego przytupu oczekuję od Met Gali! <3

Dotąd nie wiedziałam, że istnieje odmiana american rose, ale zakochałam się bez pamięci w sukience Karlie Kloss (wyszukajcie sobie ją całą, jest niesamowita!), więc musiałam sprawdzić, do czego to nawiązanie. Według projektanta sukni Karlie to kwintesencja amerykańskiej dziewczyny, stąd kreacja w kształcie amerykańskiej odmiany czerwonej róży. Na moje to ma sens – Karlie wygląda jak wysoka Taylor Swift, a czy znacie kogoś bardziej amerykańskiego od Swift? Nie sądzę 😉

…westernach

Tutaj krótko, bo to było do przywidzenia – gdybyśmy zapytali kilkadziesiąt lat temu naszych rodziców, z czym kojarzy im się Ameryka, z pewnością by odpowiedzieli, że z Clintem Eastwoodem, Złotem MacKenny i westernami. Mnie, jako przedstawicielce odrobinę młodszego pokolenia, stylówka Pharella Williamsa kojarzy się z czarnym charakterem z serialu Westworld, Olivierem Martinezem. Jennifer Lopez poszła na całość i od stóp do głów ubrała się w kostium seksownej kowbojki, która strzelałaby lepiej niż Will Smith w Wild Wild West 2021 (skórzana sukienka z rozcięciem na nogę, szeroki pas i pierzasta etola na ramiona – obowiązkowe!). A Malumie, wokaliście i projektantowi mody, który przybył na galę z samą Donatellą Versace, chętnie bym podwędziła cały skórzany komplet.

…jeansie

Zapytana o typowo amerykańską tkaninę, odpowiedziałabym bez wahania: jeans, i pomyślała ciepło o wszystkich moich wyszperanych w second-handach levisach, spoczywających bezpiecznie w szafie, które mogły wcześniej należeć do jakiejś Amerykanki (wiem, że nie jest to za bardzo możliwe, ale lubię tak czasem myśleć). Wiele gwiazd ma to samo skojarzenie i postanowiło oddać cześć tej wytrzymałej tkaninie stworzonej po to, by się spodnie górnikom i farmerom nie przecierały na kolanach. Niestety nie jestem fanką kreacji jeansowych, chociaż Lupita Nyong’o wygląda ładnie, a koreańska piosenkarka CL bardzo podobnie do mnie, gdy próbuję rano na szybko zapiąć na sobie oversizową dżinsową koszulę, bo kurier puka do drzwi, ale Debbie Harry to ikona rocka, nawet w stylizowanej na ramoneskę dżinsowej kurtce. Ona ma to coś.

…sytuacji społecznej

Moda od zawsze była nierozerwalnie związana ze światopoglądem, a w tym roku Alexandria Ocasio-Cortez, Cara Delevigne i Carolyn B. Maloney umieściły na swych kreacjach hasła nawiązujące do problemów amerykańskiego społeczeństwa. Cara zrobiła to najbardziej dogłębnie.

…przeszłości i przyszłości

Gwiazdy serialu, który zeszłej jesieni skradł mi serce, czyli Barbie FerreiraHunter Schafer stanęli tego wieczora na dwóch skrajnych końcach timeline’u. Barbie, czyli Kat z Euforii zachwyciła wszystkich misterną suknią z koralików w stylu lat 20., która wyglądała jak spod ręki najdoskonalszego jubilera. Hunter natomiast wyglądała jak wzięta żywcem z kartek futurystycznego horroru – z owadzimi białymi tęczówkami, srebrną ozdobą z kryształami u nasady nosa i w metalicznym komplecie z wyciętymi otworami wyglądała jak bohaterka pokręconej wersji Diuny. Jestem wielką, wielką fanką – na szczęście mam jeszcze przed sobą dwa odcinki specjalne Euforii, bo od teraz jeszcze bardziej nie mogę się doczekać kolejnego sezonu 😀

…własnej matce

Czy kojarzycie Lourdes Leon? Może się wam zdawać, że nie, ale 24 lata temu każde plotkarskie czasopismo pisało o tym, że Madonna urodziła pierwsze dziecko. Lourdes jest obecnie trochę aktorką, trochę piosenkarką, trochę modelką, trochę it-girl, ale bez wątpienia córką swojej matki nie jest tylko trochę 😉

Widziałam również mnóstwo przezroczystości, siateczek, złota i srebra, masę różnokolorowych boa poprzyczepianych tu i ówdzie, jak u Anji Rubik, czy stanowiących całość kreacji, jak u Sereny Williams, ale nie przyszło mi do głowy żadne konkretne skojarzenie z amerykańską modą (pewnie jest i to spore, skoro tyle gwiazd wystąpiło w pierzastych kołnierzach, więc mam nadzieję, że ktoś z was mi to wyjaśni – może chodzi po prostu o ogólne nawiązanie do kreacji gwiazd starego Hollywood?

Jak wy byście zinterpretowali temat tegorocznej Met Gali? Co wam przychodzi do głowy, gdy słyszycie american fashion? Ja widzę siebie ubraną w hipisowską boho suknię prosto z lat 60., może z opuszczonymi ramionami, może wysadzaną kryształami, może z masą drobnych kwiatków we włosach, ale także w wysokich białych kozakach na platformie, sukience mini w geometryczne wzory, z pierzastymi doklejanymi rzęsami i z jakąś szaloną natapirowaną fryzurą 😀 A wy jak siebie widzicie? Napiszcie koniecznie w komentarzach na FB.

Poprzednie wpisy znajdziecie tu:
W krainie katolickiego fetyszu. Met Gala 2018
W krainie pięknego kiczu. Met Gala 2019