Trend na naturalność trwa w najlepsze. Nauczona doświadczeniem poprzednich Oscarów, spodziewałam się ujrzeć na głowach aktorek naturalnie układające się fale, zbożowe blondy i orzechowe brązy, rozpuszczone długie włosy, delikatne kucyki i niedbałe koki, których jestem szalonym fanem.

Czerwony dywan i sama gala obfitowały jednak w różnego rodzaju niespodzianki, i nie chodzi mi to wcale a wcale o Oscara za najlepszą rolę męską, którego jakimś cudem otrzymał Rami Malek. Co prawda po usłyszeniu tej informacji rzuciłam się z kanapy na podłogę niczym Rejtan, rozdzierając poły mojego szlafroka, ale to nie było moje największe zdziwienie tego wieczoru. Okazało się, że w Hollywood… nie ma już hollywoodzkiego blondu!

Ciemno, krótko i gładko, znaczy dobrze

Właśnie tak. Na palcach jednej ręki mogłabym policzyć, ile na czerwonym dywanie pojawiło się blond czupryn. Nawet moja ukochana Charlize Theron, złotowłosa bogini, mój role model, ma teraz ciemne włosy! Ścięte do linii podbródka, wygładzone, z przedziałkiem z boku. Owszem, nawiązujące do mody na naturalność, ale ciemne włosy na głowie Charlize kojarzą mi się raczej właśnie z kompletnym brakiem naturalności. Na zagranicznych portalach można przeczytać, że świat mody zachwycony jest tą zmianą – podobno Charlize wygląda bardzo świeżo i młodzieńczo. A ja mam nadzieję, że to tylko do jakiejś nowej roli. I że wkrótce znów zobaczymy ją w miodowym odcieniu blondu.

Chociaż na zdjęciach może tego nie widać, Emilia Clarke w minimalistycznej wersji boba wyglądała naprawdę uroczo. Odsłonił jej piękną twarz, a ciemniejszy odcień fajnie podkreślił jej delikatny zarys. Emilii wybaczam. Charlize nie.

Najpiękniej według mnie w tej fryzurze wyglądała Irina Shayk, supermodelka i partnerka Bradleya Coopera. Ostre cięcie, blask i gładkość w połączeniu z jej idealną buzią sprawiły, że nie mogłam oderwać od niej wzroku.

Opaski włóż!

Kolejny trend, którego nie jestem fanem (czy cały ten wpis to będzie kręcenie nosem? Mam nadzieję, że nie), to biżuteryjne ozdoby we włosach. Kojarzą mi się z małymi dziewczynkami i robią wrażenie tandetnych, mimo że pewnie kosztują tysiące dolarów. Srebrny motyw roślinny u Rachel Weisz i prosta, podwójna złota opaska u Danai Gurira jednak, ku mojemu zaskoczeniu, wyglądają całkiem ładnie. W obu przypadkach bogate opaski nawiązują prawdopodobnie do postaci, w które aktorki wcieliły się w zeszłym roku – w doskonałej „Faworycie” i mniej doskonałej, acz nagradzanej „Czarnej Panterze”.


Och, mieć choć przez jeden dzień włosy takie jak one!

Na czerwonym dywanie w tym roku pojawiło się wiele aktorek o korzeniach afroamerykańskich, a ich zachwycające włosy zupełnie przyćmiły modę na francuską naturalność. Ma być na bogato, obficie i po królewsku! Kto powiedział, że nie można przyjść w kucyku sięgającym prawie do ud? Nikt nie zabronił tego Angeli Bassett i bardzo dobrze. Lisa Bonet swoje dredy zwinęła w prostego koka, pozostając wierna jednocześnie trendowi effortless, i wyglądała cudownie. Ułożone w fantazyjne fale cornrowsy na głowie młodziutkiej Amandly Stenberg z przodu podkreślały jej egzotyczną urodę, a z tyłu zbiegały się w kok nisko nad karkiem. Nowocześnie i z klasą.

Długie, zadbane włosy są zawsze na topie

Zawsze, czy to w 1950, czy w 2019, na czerwonym dywanie pięknie będą się prezentowały długie, zdrowe, lekko podkręcone włosy. Czy to jak w przypadku Jennifer Lopez bardziej w stylu glamour, czy pełne objętości, proste o wywiniętych końcach jak u Laury Dern, czy miękkie i dziewczęce jak u Amy Adams. Wszystkie chciałoby się głaskać i podziwiać. Te karmelowe pyszności.

Lekkie fale również, i te blond, i w innych kolorach

Trend z zeszłego roku, któremu tym razem uległa Brie Larson, przyszłoroczna Kapitan Marvel, o której pisałam tu. Ma być tak, jakbyś dopiero wstała z łóżka i przerzuciła włosy na jedną stronę. Do takiej fryzury pasuje obowiązkowy bitch face i koniecznie strojna sukienka, której przecież nie traktujesz poważnie, phi, bo nawet ci się nie chciało do niej uczesać.

Jak widać, w wersji kruczoczarnej u Reginy King niedbałe fale również prezentują się znakomicie. Szczególnie, że się zaraz zgarnie Oscara za drugoplanową rolę żeńską 😉

Piękne panie i ich krótkie, srebrzyste fryzury

Tu nie mam nic do powiedzenia. Klasa, styl i szyk. Takiego koloru nie da się uzyskać farbowaniem. Uzyskanie go trwa kilkadziesiąt lat, a z roku na rok jest coraz piękniejszy. Tak jak Glenn CloseHelen Mirren.

Gładki kok to zawsze dobry pomysł, szczególnie do fikuśnej sukni

Moim tegorocznym oscarowym crushem jest Emma Stone. W zeszłym roku wystąpiła w satynowym żakiecie i spodniach (brrr!), a w tym roku rozłożyła mnie na łopatki prostym, minimalistycznym węzłem nad karkiem, który pozwolił wysunąć się na pierwszy plan sukni. Te futurystyczne ramiona, niemalże jak w kosmicznej zbroi, ten nierówny plaster miodu. Wygląda jak wojowniczka z Diuny <3 (od razu wszystkich fanów Herberta i Diuny przepraszam, że tak sobie wyobrażam stroje, ale to coś pięknego). Czasem włosy powinny zejść na dalszy plan, nie ma w tym nic złego. Szczególnie w takiej sukni.

Jennifer Hudson również postawiła na prostotę, bo również miała boską kieckę. Tu jej nie widać, więc musicie ją sobie wygooglować. Jest obłędna.

Wysoki kok? Tak, ale proszę, bez udziwnień

Kok Lady Gagi mnie nie zachwycił, coś tu według mnie nie zagrało. Może zbyt dziwna jest ta konstrukcja? A może kolor nie ten? Spójrzcie na Laurę Harrier po prawej stronie. W prostym, wysokim koku, z pasmami włosów powiewającymi wokół twarzy – o ile lepiej to wygląda!

***

Na zakończenie zostawiłam sobie najpiękniejsze włosy w duecie. Zmierzwione morską solą fale Jasona Momoy i boski kok z dredów Lisy Bonet, które zostawiły daleko w tyle blond fryzurę na Grace Kelly na głowie Lucy Boynton i wypielęgnowaną czerń u Ramiego Maleka, chociaż to paradoksalnie oni bardziej pasowali do czerwonego dywanu i patrzyło się na nich z przyjemnością. Natomiast Jasona i Lisę obserwowałam w niemym zachwycie i widziałam, że wiele osób na czerwonym dywanie również nie mogło oderwać od nich wzroku.

W sumie od wszystkiego na tej gali nie mogłam oderwać wzroku.
Ale taka już jestem.

A wy od kogo nie mogliście oderwać wzroku? Dajcie znać na FB.