Alain

Gdy oglądam jego zdjęcia, przypomina mi pewnego chłopaka z mojego liceum. Marzyłam o nim zupełnie platonicznie, tylko wyobrażając sobie romantyczne sceny ze mną i z nim w roli głównej, bo nigdy nawet nie przyszło mi do głowy, żeby zmniejszyć dzielący nas dystans. Jest tak piękny, że nieosiągalny ani teraz, ani za milion lat. Ma błękitne oczy, długie, ciemne rzęsy i kpiący uśmiech. Nosi się nonszalancko, ma się wrażenie, że ze wszystkiego trochę drwi. Z kobiet, z filmów, w których grał, ze swoich ról.
Zyskuje z czasem, jak dobre francuskie wino. Do zdjęć pozuje w grubym wełnianym swetrze lub w niedbale zarzuconej na ramiona skórzanej kurtce, z nieodłącznym papierosem w kąciku ust. Wiatr rozwiewa mu włosy, a on sam zmrużonymi oczami wpatruje się w nieznany punkt na horyzoncie.
Nawet sceny erotyczne w jego wykonaniu wyglądają, jakby się w nie nie angażował.

Romy

W latach pięćdziesiątych była złotym dzieckiem Austrii, ukochaną pieszczotką widzów i krytyków. Pamiętacie księżniczkę Sissi? Te wszystkie części, które emitowane są w telewizji z okazji świąt wielkanocnych, by można było je sobie obejrzeć całą rodziną, zajadając sernik mamy? Gdy przytaczam w swoich opowieściach nazwisko Romy Schneider, większość z moich słuchaczy nie wie, kto to jest, dlatego zwykle nawiązuję do filmów o austriackiej cesarzowej. Wówczas każdy wyobraża sobie tę roześmianą twarz o szeroko rozstawionych oczach, pukle brązoworudych włosów sięgające prawie kolan i perlisty głosik, który nawet niemieckiemu akcentowi nadawał miękkości. Jest rok 1958. Młodziutka, zaledwie dwudziestoletnia Romy jest już wielką gwiazdą austriackiego kina. Rok wcześniej zagrała w ostatniej części Sissi, ugruntowując swoją pozycję i otwierając przed sobą wiele ścieżek kariery. W sklepach można znaleźć nawet naczynia z jej podobizną – czy nie przypomina wam to czasem szału na współczesne gwiazdy, o którym mówi się, że jest wytworem naszych czasów?

Romy i Alain

Są bohaterami jednej z moich ulubionych historii miłosnych. Takiej, od której pęka mi serce. Za każdym razem, gdy o niej opowiadam.

Romy, młoda aktorka, przyjmuje rolę w Christine – remake’u filmu z 1933 roku. Ma zagrać tę samą rolę, którą wcześniej grała jej matka. To kolejny film kostiumowy w jej karierze. Widzowie pokochali ją za to, jak wygląda w marszczonych sukniach, a grzeczna i układna Romy nie chce sprawić im zawodu.
Idealna gwiazda, prawda? Taka, którą można stawiać dziewczynkom za wzór. Jednak gdyby jakimś cudem wcześniej było wiadomo, jak ta decyzja wpłynie na dalsze losy aktorki, jej menedżerowie – czyli matka i ojczym – nigdy by się nie zgodzili na to, by ich wychuchana ślicznotka, ich słodkie ciastko z lukrem choćby postawiła stopę na planie tego filmu.

Ale postawiła i tak zaczęła się ta historia.

Delon był wówczas niezbyt znanym francuskim aktorem, któremu przytrafiła się rola u boku gwiazdy. Jego uroda i historyczny mundur tworzyły taką mieszankę, że trudno dziwić się Romy, która dopiero co wyszła z wieku nastoletniego, że coś w niej drgnęło.
Może nie od razu zapałała do Alaina uczuciem. Może nawet kręciła nosem na filmowego partnera.
Jednak pewnego dnia, w wagonie pociągu, gdzie po raz pierwszy mieli okazję pobyć tylko we dwoje i porozmawiać z dala od zgiełku planu zdjęciowego, oboje poczuli znacznie więcej.

Zanim pociąg dotarł do ostatniej stacji, byli już w sobie zakochani.

Romans pomiędzy Romy a Alainem rozkwitał, ale po cichutku, na ich własnych zasadach, w oddaleniu od rzeczywistego świata. Do momentu, aż pewnego pięknego dnia matka Romy przyłapała młodych w pościeli.
Gdyby sytuacja miała miejsce w latach sześćdziesiątych, po wybuchu rewolucji seksualnej, kiedy to historia spojrzałaby łaskawszym okiem na poczynania dziewczyny, nic wielkiego by się nie stało. Ale to były lata pięćdziesiąte, a niewinna księżniczka nie dość, że paliła i piła, to uprawiała miłość jak jakaś wyzwolona Francuzka! Ta, która była przykładem dla małych dziewczynek, oto leży całkiem nago obok nieznanego, podrzędnego aktorzyny i zupełnie się tego nie wstydzi!


Takie zachowanie matka jeszcze jakoś zniosła. Może wpływ na to miał rozbrajający uśmiech Alaina. Rozumiała pociąg Romy do młodego aktora, wiedziała, że jest kochliwa, ale obawiała się tego, w co mógł rozwinąć się ich romans.
Delon sprawiał wrażenie zdziwionego i odrobinę rozbawionego zamieszaniem, które spowodował. Owszem, wiedział, że podoba się kobietom – matka od maleńkości powtarzała mu, że jest najpiękniejszym chłopcem na świecie – ale żeby tak od razu miłość? Ciekawe, jaki miał wyraz twarzy, gdy dosłownie chwilę po zakończeniu zdjęć do Christine, kiedy już zdążył czule pożegnać się z kochanką, bo przecież ona w Austrii, on w Paryżu, a tu Facebooka i Snapchata jeszcze nie ma, by utrzymać związek na odległość, Romy stanęła w drzwiach jego paryskiego mieszkania i oznajmiła, że dla niego i ich miłości zrezygnowała z całego swojego dotychczasowego życia.

I tak na dobre zaczęła się ta historia.

Rodzice Romy, w pierwszym odruchu, chcieli szaloną córkę siłą ściągnąć do domu, ale poszli po rozum do głowy i postanowili zaakceptować jej nowy związek. I wykorzystać go.
Bojąc się tego, jaki wpływ na karierę młodej aktorki mogą mieć plotki, ucięli je w najprostszy sposób. Sami podali je opinii publicznej w odpowiedniej według nich formie, czemu zawdzięczamy, między innymi, ustawiane sesje zdjęciowe w ich rodzinnej posiadłości. Młodzi wbici w wełniane swetry pozowali do świątecznych zdjęć, które miały pokazać, że oto Romy wcale nie zeszła na manowce, a po prostu znalazła sobie ładnego francuskiego „chłopca” i to w dodatku w pełni akceptowanego przez rodzinę. Zdjęcia były sprzedawane do gazet bądź nawet robione na ich specjalne zamówienie, związek Alaina i Romy stał się kolejną maszynką do zarabiania pieniędzy, a rodzice trzymali rękę na pulsie.

OFF TOP: Gdy szukałam zdjęć do notki, by jak najbardziej zobrazować wam, jak widzę związek Romy i Alaina, uderzyła mnie pewna rzecz: w internecie są setki, naprawdę setki zdjęć, na których para się całuje, dotyka, obejmuje się, wygłupia. Skany artykułów z 1960 roku zapraszają na randkę z nimi, jakby to byli Selena Gomez i Justin Bieber, na zdjęciach pokazują ich sypialnię, jego głowę na jej kolanach, ją wpatrzoną w niego jak w obraz. Znalazłam nawet zdjęcie z zaręczyn, na którym siedzą na kanapie w towarzystwie matki Romy, Magdy, która ściska Alainowi policzki jak czarownica ze strasznej bajki! Nie zdawałam sobie sprawy ze skali obsesji mediów na ich punkcie – bardzo to przypomina to, co się dzieje teraz na plotkarskich portalach czy Instagramach gwiazd. Kardashianowie tego nie wymyślili.

Zakochani zamieszkali w Paryżu. Być młodym, pięknym i zakochanym w Paryżu na przełomie lat pięćdziesiątych i sześćdziesiątych, wyobrażacie to sobie?
Romy uczyła się języka i próbowała swoich sił we francuskim kinie, kariera Alaina rozkwitała. W tym momencie w komedii romantycznej pojawiłby się napis I żyli długo i szczęśliwie, na tle obrazów sugerujących ich dalsze życie wypełnione graniem w filmach, niekończącymi się przyjęciami, winem, śpiewem i miłością.

Ale nie był to hollywoodzki film.

Opinia publiczna i rodzice Romy naciskali na zaręczyny.
Ona? Bardzo tego pragnęła. Wystarczy spojrzeć na zdjęcia z tego okresu, gdy rozkochanym wzrokiem wpatruje się w Alaina.
On? Nie do końca widział w roli statecznego żonkosia. Co nie znaczy oczywiście, że nie kochał prawdziwie Romy, czego dowód da wiele, wiele lat później, w pewnym bardzo smutnym dniu.


Ostatecznie, po perypetiach, pomimo tego, że Alain prawie się na nie spóźnił, zaręczyny odbyły się. Już wkrótce na łamach gazet ukazały się zdjęcia z tego podniosłego wydarzenia, do których narzeczeni pozują z matką Romy i innymi gośćmi. Przepełnieni ekscytacją dziennikarze zwiastowali rychły ślub.

W 1960 roku rola w filmie W pełnym słońcu (którego remakiem jest Utalentowany pan Ripley z Mattem Damonem, Judem Law i Gwyneth Paltrow) otworzyła przed Delonem wiele drzwi. W tym drzwi do rozmaitych sypialni. Co czuć musiał młody facet, z dnia na dzień zdobywający coraz większą popularność, na którego widok mdlały najpiękniejsze kobiety, za którym szalały najseksowniejsze aktorki i piosenkarki? Lata sześćdziesiąte powoli rozkładały przed wszystkimi nogi, pomiędzy nimi kwitła seksualna rewolucja, a on, najpiękniejszy chłopiec Francji, był od trzech lat w związku.

Mijały miesiące. Data ślubu była wciąż i wciąż przesuwana. Narzeczeni spędzali coraz więcej czasu osobno, poświęcając się filmowym karierom. W ich paryskim mieszkaniu coraz częściej było pusto i cicho.
Romy rozpaczliwie walczyła o związek. Pomiędzy kolejnymi scenami zazdrości i oskarżeniami o zdrady, o których ochoczo donosiły gazety, publikując zdjęcia Delona z różnymi kobietami, kochała go szaleńczo i nie potrafiła bez niego żyć. W przepełnionych smutkiem listach do swoich przyjaciół pytała retorycznie, czy kiedykolwiek zostanie żoną. Czuła się zagubiona, nie potrafiła do końca przywyknąć do libertyńskiego stylu życia. Nie ona, wychowana w szacownej austriackiej rodzinie. Na dodatek jej kariera podupadła, rozpoznawana była głównie ze względu na swój związek z Alainem, a raczej względu na to, co z niego zostało.

Aż w końcu, w 1963 roku, po pięciu latach od pierwszego spotkania i cztery lata po zaręczynach, przyszedł dzień, którego Romy najbardziej się obawiała.
Ich wspólny przyjaciel wręczył jej list od Delona, w którym ten wyjaśniał, że kocha inną.
Miała na imię Nathalie.
Na stole w ich paryskim mieszkaniu na Romy czekał bukiet czerwonych róż.

Rok później Alain i Nathalie Delonowie przywitali na świecie synka Anthony’ego.

***

W tym miejscu zatrzymujecie się i zastanawiacie, dlaczego uważam tę historię miłosną za piękną. Przecież Romy została porzucona na oczach świata, a inna kobieta w krótkim czasie osiągnęła to, na co Schneider tak długo czekała.
Tak było, oczywiście, ale piękna historia nie musi mieć pięknego zakończenia.
Zresztą to jeszcze nie koniec.
Nadchodzi rok 1968. Romy jest już stateczną żoną i matką, poświęca czas głównie rodzinie – mężowi Harry’emu i synkowi Davidowi, na bok odsuwając zawodową karierę. Do czasu.

Pewnego dnia otrzymuje telefon. W słuchawce słyszy znajomy głos.
On chce, by zagrała z nim w filmie. Nie wyobraża sobie innej kobiety w tej roli.

Po kilku dniach witają się na płycie lotniska w Nicei.

Basenie grają parę kochanków spędzającą lato w willi na Lazurowym Wybrzeżu. On jest pogrążonym w melancholii pisarzem, który próbuje przestać pić, ona odnosi sukcesy w branży reklamowej. Wydarzenia rozgrywają się wokół basenu – leniwe godziny bohaterowie spędzają na pływaniu, opalaniu się w gorącym słońcu i uprawianiu miłości. Dopóki dzwonek telefonu nie zapowie przybywających gości…

Media w międzyczasie spekulowały, czy na planie Romy i Alaina połączył romans – pełne namiętności sceny z ich udziałem wypadły niezwykle przekonująco – ale sami zainteresowali nigdy nie pisnęli choćby słówka na ten temat. Jeśli cokolwiek się między nimi wydarzyło, już na zawsze pozostanie tajemnicą.

Przez kolejnych trzynaście lat pozostawali w różnych związkach. Romy rozwiodła się i ponownie wyszła za mąż, Alain też nie próżnował. Jednak zawsze podczas wywiadów wracali do swojego związku z lat młodości. Romy nazywała Alaina swoją jedyną prawdziwą miłością, on mówił o niej same ciepłe rzeczy. I nie tylko mówił. Był cały czas obecny w jej życiu.

***

W 1981 roku 43-letnia Romy była już tylko cieniem samej siebie. Uzależniła się od leków i alkoholu, cierpiała na depresję, wykryto u niej raka nerki. 5 lipca ostatecznie zawalił się jej świat – jej jedyny syn David podczas przechodzenia przez płot rozrywa sobie tętnicę udową. Lekarzom nie udaje się go uratować. Alain, dowiadując się o tragedii, natychmiast przyjeżdża. Organizuje pogrzeb chłopca i wspiera Romy. Dla niej jest już jednak za późno. Dziesięć miesięcy później zostaje znaleziona martwa w swoim paryskim mieszkaniu. Jej przyjaciele wolą myśleć, że to zawał, a nie samobójstwo.

Ułożona na łóżku, w czarnej sukience w kwiaty, podobno wyglądała piękniej niż za życia. Ale ani ostatni pocałunek, ani płacz Alaina nie mogły już przywrócić jej rumieńców.

Delon, dziś już 82-letni, nadal o niej wspomina.

***

Podczas przeglądania książek i artykułów dotyczących historii Romy i Alaina, natrafiłam na wiele tekstów, których autorzy wypowiadali się niepochlebnie o Delonie, a nawet zarzucali mu, że to on był powodem, dla którego życie Romy potoczyło się tak tragicznie. Że to przez niego się zagubiła i podejmowała niewłaściwe decyzje. Że złamał na zawsze jej serce.
Rozumiem ich, bo każdą historię można opowiedzieć na więcej niż jeden sposób.
Ja wybieram ten.