Wszyscy czekacie na ten dzień. Dzień, w którym zdradzę odwieczną tajemnicę wszechświata, wiedzę znaną tylko nielicznym, i podam wam na tacy, czarno na białym, jedyny słuszny przepis na udany związek.

Niestety, sam jeszcze szukam.
Ale jeśli coś wiem, to to, że czekolada jest całkiem blisko odpowiedzi. Oto pięć sytuacji w związku, w których czekolada sprawdzi się niezawodnie.

Zacznijmy od najprostszego i najbardziej oczywistego.

1. Zaspokajanie głodu

I tak, wiem. Jeszcze teraz, czytając te słowa, jesteście pewni, że zaraz napiszę o legendarnych właściwościach czekolady jako afrodyzjaku. Nie, nie napiszę. “To już nie ten sam Konrad” – krzykniecie. Nic bardziej mylnego. Zawsze zdawałem sobie sprawę z tego, że są rzeczy ważne i ważniejsze. Problem głodu dotyczy nas wszystkich, o czym doskonale wie każda kandydatka na miss czegokolwiek. Gwarantuję, że osoba, która rozwiąże problem głodu na świecie, dostanie co najmniej jednego nobla.
Najprawdopodobniej nie będziesz tą osobą ty, ale to nie znaczy, że nie należy się starać. Jak mawia stare chińskie przysłowie: “jeśli chcesz uczynić świat lepszym, zacznij od swojego otoczenia”.
Jeśli chcesz uczynić świat mniej głodnym, nakarm partnera.
Twierdzisz, że czekolada to słodycz, a nie jedzenie? Że nikogo tym nie nakarmisz?
To znaczy, że nie znasz jeszcze jagnięciny w sosie czekoladowym.
Twierdzisz, że mięso i czekolada fuj? Głupcze, nic nie wiesz o smakach, ale może się jeszcze nauczysz, że akurat czekolada pasuje do wszystkiego. Możesz zacząć od tych paluszków, które K trzyma na zdjęciu.

2. Zażegnywanie sporów

To się w pewnym stopniu wiąże z punktem pierwszym. Nie da się kłócić z pełnym brzuszkiem. Tym bardziej nie da się kłócić z kimś, kto dobrze cię nakarmił. Ale to nie wszystko. Mając przy sobie czekoladę, można uniknąć najpoważniejszych tarapatów. Pierwszy przykład z brzegu.
Wracasz nad ranem.
Znajduje szminkę na twoim kołnierzyku (i nie mówcie mi, że to rada tylko dla chłopców, a chłopców jest tu mało. Staram się żyć w przekonaniu, że są tu dziewczyny, na których kołnierzykach może znaleźć się szminka, i nikt mi tego nie odbierze). Pada oczywiste pytanie: “Gdzieżeś się szlajał, łajzo” w jednej z miliarda dopuszczalnych form.
Masz dwa czekoladowe rozwiązania.
– Wyciągasz czekoladę  i starasz się odwrócić uwagę. Nawet nie musisz się starać. Wystarczy, że ją wyciągniesz i powiesz: “Łajsso, nie łajsso, szlajał, nie szlajał, ale szekoladę dla księszniczki pszyniósł”.
– Wyciągasz z kieszeni czekoladową ciągutkę, wrzucasz jej do ust, ona się zakleja, a ty masz pięć minut spokoju od trajkotania. W sam raz, żeby się w spokoju spakować i wyprowadzić. Bo na nią nie zasługujesz. Bo jak mogłeś wrócić do domu ze szminką na kołnierzyku?

3. Przekupstwo

Tata Konrada zawsze powtarzał, że istnieje tylko jedna skuteczna metoda wychowawcza, a jej głównym założeniem jest umiejętne lawirowanie pomiędzy szantażem, przekupstwem i zastraszeniem. Po kilku latach dorosłego życia mogę z całą odpowiedzialnością stwierdzić, że jest to również jedna z niewielu skutecznych metod na cokolwiek. Także na udany związek.
Wszystkie trzy działają z czekoladą.
Szantażujesz, że nie dostanie czekolady.
Przekupujesz czekoladą.
Straszysz, że światowe zasoby czekolady się kończą (wprawdzie nie masz na to wpływu, więc bezpośrednich korzyści nie osiągniesz, ale przestraszy się, zacznie płakać i zajęta czymś innym da ci święty spokój).

4. Niezawodny pomysł na prezent

No serio. Chcesz kobiecie kupić coś drobnego? Kupujesz czekoladę. Chcesz kupić coś mniej drobnego? Kupujesz praliny. Nie chcesz kupować nic do jedzenia? Możesz kupić cokolwiek w kolorze czekoladowym, bo one zawsze lubią czekoladowy i zawsze jest im w nim do twarzy.
Chcesz kupić coś facetowi? Równie dobrze możesz kupić mu czekoladę, bo twój pomysł i tak był na pewno słaby, a czekolada w domu zawsze się przyda.

5. Urozmaicenie

Wiem. Na to wszyscy czekali. Czekolada jako afrodyzjak. Tylko że ja nie rozumiem idei afrodyzjaków. Że niby po nich się bardziej chce? No na bogów czekolady. Jeszcze bardziej? Bez przesady. Ale na pewno wiem, że czekoladę da się wykorzystać w łóżku. Można truskawki zanurzyć w czekoladzie. Inne owoce. W ogóle w czekoladzie można zanurzyć (albo nią polać) wiele ciekawych rzeczy, jeśli nie jest zbyt gorąca.
Można też w ramach gry przedwstępnej obejrzeć film “Czekolada”. Niestety, nie warto przy tym przebierać się za cygana. Z jakiegoś powodu Johnny Depp może, a my nie.

Wpis ten powstał we współpracy z marką Beskidzkie, która wprowadza na rynek te świetne paluszki w czekoladzie, które na samej górze trzyma K.

1

Tak wyglądały na początku, ale do dzisiaj zostało tylko pięć sztuk. Były zbyt dobre, żeby kazać im czekać. Koniecznie zajrzyjcie jeszcze do Pauliny, Natalii, Matyldy i Janka. I do Czekoladowej Aurory koniecznie, bo strasznie jara mnie robienie akcji z kimś, kto jest na tym blogu praktycznie od początku.

Wpis powstał we współpracy z marką Beskidzkie. Pamiętajcie, że czekolada jest dostępna dla każdego, ale spożywajcie ją odpowiedzialnie i bawcie się dobrze.