Wpis powstał ze współpracy z Lidlem

W naszym niedużym mieszkaniu na poddaszu jest jeszcze bardziej nieduża kuchnia. W dodatku z dość niskim skosem, pod którym mieści się tylko podblatowa lodówka z dwiema półeczkami. Planujemy, oczywiście, wymienić ją na większą, bo nieduża lodówka ma to do siebie, że mieści się w niej jeszcze mniej niż niedużo, a już w ogóle nic się nie mieści, jak urządzasz imprezę i każdy z gości chce schłodzić coś do picia. Wtedy zupełnie nic tam nie wchodzi, no może oprócz talerza z jajkami z majonezem i słoika śledzi. No nic. Takie już są te małe lodówki.

Gdy po raz kolejny wróciliśmy z zakupów i okazało się, że lodówka jest pełna, a siat jest pięć i nijak nie da rady logistycznie rozmieścić ich zawartości na dwóch półeczkach, stwierdziliśmy, że jednak trzeba podejść do tego ze sprytem i opracować taktykę szytą na naszą miarę.

Po pierwsze przed wyjściem na zakupy warto zrobić szybki check-in w lodówce i okolicznych szafkach na puszki i prowiant suchy, by nie dublować produktów. Niby proste, ale wędrując po alejkach w sklepie, bardzo łatwo jest dostać amnezji dotyczącej liczby posiadanych puszek pomidorów (sztuk trzy, w tym jedna otwarta, bo lubię zrobić sobie z rosołu pomidorową) i dokupić jeszcze dwa, bo to przecież nieduże puszeczki, no tycie takie. Albo wrzucić do koszyka butelkę wina, bo przecież się przyda do jakiegoś sosu w przyszłym tygodniu, zwłaszcza w Lidlu gdzie przy kasie zawsze pytają o dowód, a trudno odmówić sobie tej przyjemności, zwłaszcza jak osiemnaście lat skończyłeś już uhuhuhuhu lat temu. I puszysz się dumny jak paw, że twarz masz dalej młodą i jędrną, włosy gęste, postawę wyprostowaną, plus 100 do zajebistości normalnie, i w tym swoim zachwycie nad sobą nie zauważasz, że pani w kasie zadaje to samo pytanie panu w kolejce za tobą, który ma długą siwą brodę i oczy w wesołych zmarszczkach.



Do sklepu jedziemy z kilkoma torbami z grubszego materiału, by nie ulec pokusie i nie wziąć na miejscu plastikowej reklamówki. Przydatną rzeczą jest też lista twoich spożywczych potrzeb, wiadomo, kupujesz wtedy tylko potrzebne produkty, wydajesz mniej pieniędzy i tak dalej. Ja jednak, niestety, rzadko kiedy ją robię, bo polegam na swojej niesamowitej, ostrej jak brzytwa pamięci, i mam z tego powodu mnóstwo fantastycznych przygód. Na przykład jadę do sklepu po składniki na placek z wiśniami, wracam z trzeba kolbami kukurydzy, butelką syropu klonowego i trzema parami rajstop 15 den w kolorze cielistym, natomiast nie wracam z wiśniami, a bez nich, no co tu ukrywać, placek z wiśniami będzie tylko smętnym cieniem placka. Więc wysyłam Konrada po wiśnie. W domu okazuje się, że skończyła się mąka ziemniaczana i nie mam czym zagęścić nadzienia, które już bulgocze w garnku i zaczyna chlapać na wszystkie strony, ale Konrad zaczyna się buntować, że on znowu szedł nie będzie, i dlaczego nie zrobiłam sobie listy, a tak w ogóle to on stracił ochotę na placek i przechodzi na dietę bezplackową.

I to z tą listą zakupów w telefonie to jest dobra myśl, bo zakupy z telefonem robię już praktycznie wszędzie, bo telefon mam zawsze przy sobie i zanim coś nabędę drogą kupna, czy to w odzieżowej sieciówce, czy w sieci drogerii, sprawdzam sobie szybciutko, czy akurat nie mają dla mnie jakiejś fajnej oferty, np. jakichś 20% zniżki albo dwóch szamponów w cenie jednego. I zwykle mają, a ja jestem dumna z tego, że taka ze mnie oszczędna osoba 😉 No i od teraz można w ten sam sposób robić zakupy w Lidlu, jeśli oczywiście ma się telefon, który jest nierozładowany (a mój jest rozładowany dość często), a w nim aplikację Lidl Plus. Można sobie w niej sprawdzić, gdzie jest najbliższy Lidl (ja dzięki temu odkryłam zupełnie nowy sklep całkiem niedaleko, do którego mogę dojść na piechotę w 10 minut, a więc przy okazji zakupów uprawiać sport ;), sprawdzić, jakie się ma kupony (dziś jest np. brokuł za 2,99, czyli do uprawiania sportu mogę dołożyć również zdrowe odżywianie i to zielonym warzywem!), po każdych zakupach zdrapać sobie wirtualną zdrapkę i zgarnąć dodatkowe zniżki (lubię drapać zdrapki, ten moment podekscytowania i niepewności!), a do tego jeszcze zbierać paragony w jednym miejscu, bo to bardzo pomocne, jeśli chce się komuś udowodnić, że nie ma racji, bo kłóci się z tobą, że kupił ten jogurt naturalny, a wcale nie kupił, bo na paragonie nie ma, czarno na białym widać, i teraz jak niby mam zrobić sos czosnkowy do tego brokuła za 2,99, kochanie? By mieć tyle zabawy z zakupów w sklepie spożywczym, trzeba założyć sobie konto, a potem po prostu pokazywać kod z aplikacji skanerowi kasie, to prawie tak samo fajne, jak pokazywanie dowodu, gdy ma się trzydzieści lat (ściągnąć aplikację i poczytać sobie o niej więcej możecie tutaj).

Do tego wszystkiego dodałabym jeszcze kupowanie na bieżąco, szczególnie jeśli w gospodarstwie domowym ma się tylko dwie osoby, mimo że żarłoczne. Wtedy nie ma problemu z tym, że jakieś jedzenie się zepsuje i trzeba je będzie wyrzucić (na początku, gdy zamieszkaliśmy razem, popełnialiśmy nagminnie ten błąd, bo przyzwyczajeni byliśmy do zakupów, jakie robili nasi rodzice). Zamiast kilograma pomidorów wystarczą 2-3 nieduże, pęczek szparagów to idealna porcja na obiad dla dwóch osób, podobnie pojedynczo pakowane steki czy miksy sałat w małych opakowaniach. A nie, te miksy to nie, bo my zjadamy do obiadu tyle sałaty, że spokojnie możemy brać opakowania rodzinne 😉

Jeśli zastosujemy się do tych zasad, nawet tylko w części, to nagle okazuje się, że lodówka wcale nie jest taka nieduża, jest z czego zrobić dobry obiad, wszystkie składniki na placek są, i nawet jogurt do sosu czosnkowego jest, by był na liście, i człowiek czuje się od razu taki bardziej ogarnięty, dorosły taki. A zaoszczędzone pieniądze można odkładać przecież, do skarbonki, niekoniecznie świnki, bo rzadko widuję teraz świnki-skarbonki, ale do skarbonki w kształcie czegoś, co się dobrze kojarzy, a zaoszczędzone pieniądze można przeznaczyć na coś, co się bardzo lubi. Na przykład na piękną podróż.

Albo na większą lodówkę.

***

PS. Jeśli macie swoje sposoby na zakupy spożywcze, podzielcie się nimi w komentarzach. Może u nas da się coś jeszcze usprawnić 🙂