Taki po nieudanym farbowaniu. Szary, siwy. Zbyt bury też. I taki wpadający aż w niebieski. Mój sposób jest idealny w momencie, gdy nawet twój kot się z ciebie śmieje, a chłopak patrzy ze współczuciem i pociesza cię, że bez charakteryzacji możesz zagrać polską blond wersję Samary z „Kręgu”, i w sumie nawet go to trochę kręci, bo lubi studnie i miss mokrego podkoszulka.

Mimo to ty i tak postanawiasz na zawsze porzucić światło dnia na rzecz zaszycia się w najciemniejszym kącie domu i zostania etatową Buką. Bo Buka jest szara. I straszna.

Uroki farbowania są urocze. Nie dość, że kolory z pudełek od farb drogeryjnych bardzo rzadko mają cokolwiek wspólnego z tym, który masz na głowie po prawie 40 minutach wdychania w łazience trujących wyziewów jak z kanałów pod Gotham, to jeszcze odrost zwykle łapie inny odcień niż reszta włosów i ma tendencję do złośliwego pokazywania się wówczas, gdy masz nadzieję na jeszcze chociaż tydzień wyglądania schludnie.

Ciemne odcienie szybko się ocieplają, rudy wypłukuje się po tygodniu, a blond… łapie wszystkie kolory, tylko nie ten, który akurat chciałaś uzyskać. Dlatego podstawową wiedzą, którą powinna dysponować farbowana blondynka, jest wiedza prosto z zajęć z plastyki dotycząca mieszania ze sobą kolorów  – szczególnie jeśli chodzi o mezalians żółtego z niebieskim bądź białego (wytrawione włosy) z niebieskim (niebieski barwnik oznaczany jest jedynką po kropce w numerze farby). Kolor, który powstaje w wyniku takiego połączenia, instytut Pantone Kantone określa jako „Ojapierdolę, jestem SIWA!”.

Blnd różowy

No. I co z takim siwym zrobić? Wiadomo, że kolejne farbowanie odpada przez co najmniej dwa tygodnie, jeśli chce się nadal cieszyć ładnymi blond włosami, a nie wysuszoną miotłą. Użycie szamponu przeciwłupieżowego znacznie przyspiesza wypłukiwanie się z jasnych pasm niechcianego niebieskiego barwnika, ale jak dla mnie już zupełnym hitem jest dodanie do szamponu witaminy C.

Proporcje:
40 ml szamponu przeciwłupieżowego + sproszkowana witamina C z jednego listka

Otrzymaną mieszankę (pełną grudek, oczywiście, bo witamina C sproszkowana została za pomocą młotka, a komu by się chciało mieszać to wszystko nie wiadomo ile) nakładam na włosy, ze szczególnym uwzględnieniem bardziej szarawych części, jak maskę. Zostawiam na 15 minut do pół godziny, spłukuję i odżywiam włosy bogatą w tłuste składniki maską. Suszę, patrzę w lustro i ewentualnie powtarzam. Szarość/siwość/burość wraz z mydlinami spływa w otchłań rur kanalizacyjnych, a ja kolejny raz przyrzekam sobie zastanowić się parę razy, zanim jakiś zamysł wprowadzę w czyn na swojej głowie.

W ten sposób również „odchamiłam” w zeszłym roku swoje włosy, które zamiast upodobnić mnie do pudroworóżowego kucyka z Tumblra, piankę Venity w kolorze Intrygujący Róż (jak tu nie uwierzyć w takie hasło!) trzymaną na nich przez 2 minuty chwyciły na buraczkowo i na stałe (ludzie na imprezie w tym samym dniu myśleli, że jestem młodszą siostrą Konrada, która swój gimnazjalny weltschmerz i indywidualność jednostki objawia właśnie ohydnym kolorem włosów, nałożonym zapewne komuś na złość).

Było tak:

A później tak:

 

Wtedy z poradzeniem sobie z tym wściekłym różem pomogły mi filmiki na YouTube, w których vlogerki przechodziły z białego na czerwony i odwrotnie w odstępie dwóch tygodni, po drodze zahaczając jeszcze o niebieski. Sposób ten wykorzystałam później z powodzeniem w wielu przypadkach, głównie właśnie po nieudanym farbowaniu blondu, a najbardziej zadowolona z niego była przyszła panna młoda, która załatwiła swój piękny, chuchany i dmuchany przed wielkim dniem, fryzjerski waniliowy jasny blond Garnierem 9.1.

Zbliża się lato, a lato to czas eksperymentów. Pewnie wiele z was da się ponieść chwili i umoczy swe włosy w niejednej farbie. To znaczy, że część z was może umoczyć w niewłaściwej farbie. Będę spokojniejsza, mając świadomość, że wiecie, jak się zabezpieczyć i jak przeciwdziałać. W krytycznym momencie przypomnijcie sobie ten wpis, a wasze lato, czupryna, a przede wszystkim samopoczucie, zostaną odratowane.


  • m.

    K, a co polecasz na uzyskanie na blond włosach (raczej takich mysich :D) ładnych, blond refleksów?

    • Ka

      Kiedyś siedziałam na słońcu z włosami spryskanymi sokiem z cytryny wymieszanym z wodą. Ładne refleksy wychodziły:)

      • K, kochana, która farba wyrządziła Ci tyle krzywdy? Planuję wielki powrót z naturalnego, mysiego, do jasnego. I którą poleciłabyś na dziś? Piękneeego poniedziałku! :*

  • Sylwia K.

    K, skąd spodnie z arielką ze snapa? 🙂

    • Ka

      Z outletu, a oryginalnie z Primarka 🙂

      • Sylwia K.

        ach ten Primark…może się go doczekamy kiedyś ;p dzięki! 🙂

        • Ka

          Też na niego czekam. W tym sezonie jest tam tyle koszulek z zespołami…

          • Cysiek

            Mogę wam wysyłać z Anglii 😛

  • M Do Re Mi

    Te problemy z włosami… ja właśnie chcę mieć takie „siwe” blond, a zawsze wychodzi coś innego 😉 To jak z tymi prostymi/kręconymi włosami, zawsze chcesz mieć te, których nie masz 😀

    • Ka

      To bardzo polecam 11.11 z Alfaparfu 😀

  • Nox

    A jakiej farby używasz zwykle? Ja ciągle nie mogę znaleźć swojego odcienia, a Twój jest piękny :/ Proszę, uratuj mnie od moich żółto szarych włosów 😀

  • Mnie pokarało, bo z blondynki naturalnej chciałam na chwilę zostać brunetką. Na szczęście tylko na chwilę i użyłam szamponetki. Na nieszczęście wyszło rudawo. Na szczęście się zmywa. Ech.

  • Buka była fioletowa! 😀
    Mnie to się marzy taki kolor a’la Saszan, ale najczęściej mam bordo, które po miesiącu staje się chujwieczym :<

  • Karolina W

    Buka była fioletowa. Siwy to mógł być tata muminka 😀
    Mnie się bardzo podoba twój kolor i sama chcę taki uzyskać w niedalekiej przyszłości 🙂 Ale skoro tobie się nie podoba, to mam nadzieję, że szybko się zmyje 😉

    • Ka

      Zmyły się te szaro-fioletowe pejsy. Ten kolor ponad nimi bardzo mi się podoba:)

  • K8ib

    Co prawda ten post (mam nadzieję) nigdy mi się nie przyda, ale moją uwagę zwróciła ta piękna blizna po bliskim spotkaniu z kaloryferem. To już moja druga wspólna cecha z K <3

  • hahaha, no rozbawiło mnie, bo historia idealnie wpisała się moje własne doświadczenia z farbowaniem włosów…

  • Sproszkowaną witaminę C, można dostać w aptece, w pokaźnym pudełku. Jakieś pół kilo za 30zł. Jedna łyżeczka, to tak jakby wyciąg ze 100 tabletek wit. C. Nie tylko idealna do odżywek. Ale jest też super na kaca. I na przeziębienie 😉

  • disqus_wiLKBGI6Oo

    A czy polecasz może jakiegoś fryzjera?

  • Niedawno moją koleżankę uratował szampon przeciwłupieżowy.
    Miał być „naturalny blond” wyszła „marchewkowa marchewka”. Nibiej niż „zielony Teletubiś”, no ale przecież miał być blond…

  • Asia

    K, odkopałam wczoraj ten wpis, pamiętając, że kiedyś pisałaś o tym jak uratować blond, a ja po zmyciu farby zapłakałam widząc, że postarzyłam się o jakieś 20 lat, bo połowa włosów siwa. Właśnie zmyłam maseczkę i to naprawdę działa! Stawiam Ci w domu ołtarzyk i DZIĘKUJĘ!!!!!111jedenjeden

  • Asiaa

    A czy ta mieszanka dziala tez na wybawienie żółto-rudego odciennia?

  • Pingback: Jak pofarbowałam włosy na niebiesko – L’Oréal Colorista Washout – MDCB()