Ona zapierała dech w piersiach. Gdy wchodziła do pomieszczenia, uwaga ludzi skupiała się wyłącznie na niej. Blondynka o złotej skórze, długich nogach, promiennym uśmiechu i wielkich oczach okolonych wachlarzem rzęs. W króciutkiej spódniczce. Roześmiana, roztańczona. Bił od niej słoneczny blask, w którym każdy, kto rozmawiał z nią choć przez chwilę, chciał się pławić bez końca. Wzbudzała pożądanie, zazdrość i czułość.

A on był jej przeciwieństwem. Niewysoki mężczyzna o burzy ciemnych włosów, o ponurym poczuciu humoru i czarnych oczach, które widziały wiele zła. Na zdjęciach uśmiecha się bardzo rzadko. Był wschodzącą gwiazdą na hollywoodzkim niebie, rozrywanym celebrytą, najmodniejszym reżyserem, u którego każdy chciał grać, mimo że chodziły słuchy, iż potrafi znęcać się nad aktorami i ich poniżać, by uzyskać na taśmie filmowej to, czego chce. Mówiono, że jest perfekcjonistą i że osiągnie bardzo wiele.

Potem wszystko się zmieniło.
Potem ona wzbudzała już tylko współczucie.
On pełną gamę uczuć.
Ale nie o tym jest ta historia.
Ta historia jest o miłości.

Sharon

Sharon od dzieciństwa była przyzwyczajona do skupiania na sobie wszystkich spojrzeń. Gdy miała zaledwie 6 miesięcy, zdobyła tytuł Miss Bobasów Dallas (korespondencyjnie – jej babcia wysłała zdjęcia maleńkiej Tate na konkurs, a tytuł i czek na 50 dolarów przyszły pocztą). Potem, gdy Sharon z dziecka przeobraziła się w pełną wdzięku dziewczynę, przyszły korony miss piękności, królowej sportowej gali i królowej balu maturalnego.

Przy całym zachwycie nad jej urodą pozostawała ciągle skromną, pogodną dziewczyną. Nawet pozornie negatywne zdarzenia w jej życiu, jak nagła wyprowadzka całej jej rodziny za ojcem wojskowym do Włoch (Sharon awanturowała się, że nigdzie się nie wybiera, ale miała wówczas zaledwie 16 lat, więc jej awantury spełzły na niczym), były kolejnymi krokami ku jej karierze i ku spotkaniu z drugim bohaterem dzisiejszej opowieści. To właśnie w gorących okolicach włoskiej Werony, gdzie stacjonowało amerykańskie wojsko, dziewczyna po raz pierwszy trafiła przed kamerę. Gdy spędzała dzień w towarzystwie innych dzieciaków z wojskowych rodzin, włócząc się po okolicy, zwróciła uwagę filmowców, którzy zaangażowali ją do roli statystki w serialu telewizji ABC. Jej rodzice, a zwłaszcza surowy ojciec, nie byli zadowoleni z faktu, że ich nastoletnia, piękna córka zaczęła interesować się aktorstwem – miała przede wszystkim iść na studia i założyć rodzinę, a statystowanie w filmach? Na co to komu?

Młodziutka Sharon robiła jednak wszystko, by znów dać się zauważyć filmowcom i gdy wiosną 1961 roku znalazła w szkolnej gazetce ogłoszenie o poszukiwaniu statystów do filmu Barabasz z Anthonym Quinnem (wyobrażacie sobie te czasy? W szkolnych gazetkach dawano ogłoszenia o naborach do filmów z wielkimi gwiazdami! <3), natychmiast zgłosiła się na przesłuchanie. Dostała rolę dziewczyny na widowni, która wraz z innymi w dziewięciotysięcznym tłumie kieruje kciuki w dół i krzyczy, domagając się śmierci jednego z gladiatorów. Na fotosach z filmu można zobaczyć ją jeszcze niepoddaną hollywoodzkiemu reżimowi – siedemnastoletnią, z ciemniejszymi włosami i okrągłą buzią. Przy montażu jej piękna twarz zwróciła uwagę reżysera, który postanowił ją odszukać, podobnie jak jeden z głównych aktorów. Z dobrych chęci obu panów nic jednak ostatecznie nie wynikło, a Sharon pozostało bujać się w towarzystwie przyjaciół w okolicach włoskich planów filmowych, wraz z nimi marząc, jak wiele dzieciaków przed nimi, i wiele po nich, że coś się wydarzy i zamieni ich życie w hollywoodzki film.

I, gdy tylko wiosna przerodziła się w piękne, upalne włoskie lato, ten moment nadszedł dla Sharon. Rola statystki w filmie Przygody młodego człowieka (ekranizacji opowiadań Ernesta Hemingwaya o Nicku Adamsie) w 1962 roku nie odbiła się jakimś szczególnym echem, pozwoliła jednak dziewczynie na nawiązanie znajomości z członkami ekipy. Wśród nich był odtwórca głównej roli, Richard Beymer, który, zakochany po uszy, przekonał ją, żeby wyjechała z nim do Kalifornii, by mógł ją przedstawić swojemu agentowi. Na drodze ku spełnieniu marzeń na krótko stają jej rodzice, którzy kategorycznie nie zgadzają się na wyjazd córki i jej rezygnację z podjęcia studiów (co to w ogóle za pomysł!), ale los (a może fatum, trudno to stwierdzić…) szybko przychodzi zrozpaczonej dziewczynie z pomocą. Kilka tygodni później jej ojciec, pułkownik Tate, zostaje przeniesiony – nie zgadniecie gdzie! – do bazy w Kalifornii! Sharon dostaje zgodę, by wybrać się do Ameryki kilka miesięcy wcześniej, ale jej pobyt tam nie trwa zbyt długo. Z uwagi na zdrowie psychiczne matki Sharon już po kilku tygodniach wraca z Kalifornii do Włoch. Jej matka, Doris Tate, cierpi na lęk separacyjny. Pewnej nocy ma sen, w którym siedzi wraz z córką na kanapie, a do ich domu włamuje się mężczyzna w kowbojskim kapeluszu. Gdy wyciąga pistolet, Doris chowa się za kanapą i słyszy strzały, po czym orientuje się, że Sharon nawet nie ruszyła się z miejsca…

Na początku 1962 roku rodzina Tate’ów, już w komplecie, wyrusza w podróż na pokładzie lotniskowca USS Independence. Jeszcze 5 lat dzieli Sharon od poznania polskiego reżysera. Pięć długich lat, w czasie których będzie, powoli, lecz wytrwale, torowała sobie drogę do kariery w Hollywood. Chociaż zaraz po przyjeździe skontaktowała się z agentem Richarda Beymera, który obiecywał jej złote góry – przez ponad rok pracowała jako hostessa od wina i zagrała w kilku reklamach.

Sprawy nabrały tempa dopiero wówczas, gdy w kwietniu 1963 roku na scenę wkroczył producent Martin Ransohoff (ważna persona w tej historii, więc zapamiętajcie to nazwisko), który zachwycił się Tate podczas zdjęć próbnych do jednego ze swoich seriali. Uroda dziewczyny, jej słodki głos i naturalność wzbudziły w producencie nadzieje na stworzenie wielkiej gwiazdy kina. Sharon wydawała się idealna, by spełnić marzenia producenta. Przyciągała wzrok wszystkich, gdy wchodziła do pokoju. Kamera ją kochała. I była taka piękna, że bez trudu można było wyobrazić ją sobie na plakatach popularnych filmów. W trybie ekspresowym podpisano kontrakt, który wiązał Sharon Tate ze studiem Filmways i Ransohoffem na siedem lat.

Gazety plotkarskie w tamtych czasach (to takie Pudelki, ale drukowane na papierze i sprzedawane w kioskach, jakby ktoś nie wiedział) pełne były przekłamanych historii o błyskawicznych karierach w Hollywood (często pisanych na zamówienie producentów, by rozpalić zainteresowanie danym celebrytą, ponieważ PR-u nie wymyślono wczoraj). W jednej z nich pojawił się artykuł o dwudziestoletniej Sharon, której ojciec rzekomo zapłacił za jej podróż z Werony do Hollywood, wręczył córce na utrzymanie 42 dolary i dał na rozwinięcie kariery dwa tygodnie. Tate potrzebowała na to czterech tygodni, jak twierdzi gazeta.

Rzeczywistość była jednak zupełnie inna. Ransohoffa poznała 14 miesięcy po przyjeździe do Kalifornii, ale to nie było tak romantyczne, jak historia o surowym ojcu wojskowym i 42 dolarach… Dopiero po pół roku kontraktu Sharon miała możliwość wypowiedzieć kwestię w jednej z produkcji Ransohoffa, popularnym serialu The Beverly Hillbillies. W międzyczasie została umieszczona w hotelu dla młodych aktorek, ustalono jej wynagrodzenie na 750 dolarów miesięcznie, a sam Ransohoff szczegółowo zorganizował jej życie. Jej dzień od rana do wieczora wypełniały zajęcia aktorskie, siłownia, castingi, lekcje śpiewu. Uczono ją, jak ma się poruszać, jak mówić, jak się ubierać… Przez 3 lata Sharon grywała mało znaczące role w telewizyjnych produkcjach Filmways, ponieważ Ransohoff ciągle uważał, że nie jest jeszcze wystarczająco dobra, by pojawić się w filmie w dużej roli. Jak można się domyślać, Sharon bardzo to irytowało i skarżyła się wszystkim swoim przyjaciołom, że jeśli tak dalej pójdzie, chyba nigdy nie zagra w filmie i już na zawsze pozostanie tą ładną blondynką grającą serialowe ogony…
Ransohoff na dodatek krzywym okiem patrzył również na życie miłosne dziewczyny, która na tym polu nie traciła czasu i w 1963 roku zaręczyła się z przystojnym francuskim aktorem Philippem Forquetem. Ich zaręczyny trwały jednak bardzo krótko – wkrótce po ich zerwaniu Sharon poznała fryzjera gwiazd, Jaya Sebringa (który był odpowiedzialny między innymi za fryzurę Kirka Douglasa w Spartakusie). Wydawałoby się, że to jest to! – byli zakochani w sobie po uszy, młodzi, życie stało przed nimi otworem. Nawet surowy ojciec Sharon zaprzyjaźnił się z przyszłym niedoszłym zięciem, a jej młodsze siostry kochały go jak brata.

Póki co jednak Sharon nadal pobierała lekcje gry i śpiewu, nadal codziennie ćwiczyła, aby sprostać wymaganiom Ransohoffa, nadal grała małe rólki w serialach i chodziła na castingi. Opuściła hotel dla młodych aktorek i zamieszkała z inną aspirującą aktorką, Sheilah Wells, w mieszkaniu niedaleko słynnego klubu Whisky a Go Go, w którym grywali m.in. The Doors, Led Zeppelin czy Jimi Hendrix! <3 Miały ten klub dosłownie za rogiem!
Dopiero pod koniec 1965 roku Ransohoff zdecydował, że jest Tate jest w miarę przygotowana i dał jej dużą rolę w okultystycznym filmie Oko diabła, który wszedł na ekrany w 1966 roku. W tym samym czasie nakręcono również promocyjny film All eyes on Sharon Tate, który, jak sam tytuł wskazuje, miał zwrócić oczy wszystkich na piękną aktorkę i przedstawić ją widzom.

Sharon ma 22 lata, mieszka w Mieście Aniołów, jest zaręczona, a przed nią mgliście majaczy się droga na szczyt. Jeszcze nie wie, jak tam dojdzie, ale pragnie tego ze wszystkich sił…

Tymczasem osoba, w której Tate pokłada wszystkie nadzieje, od której kiwnięcia palcem, o czym Sharon jest przekonana, zależy jej kariera, producent Martin Ransohoff, udaje się do Londynu na rozmowy z pewnym modnym, młodym europejskim reżyserem i jego wspólnikiem. Chodzi o wyłożenie kasy na film o… balu wampirów.

Roman

Teraz wyobraźcie sobie, że żyjecie w czasach, w których ścierają się dwie epoki. Z jednej strony lata 50., kobiety z ufryzowanymi włosami, z talią ściśniętą paskiem i obfitą spódnicą, otoczone wianuszkiem dzieci, mężczyzn z wypomadowanymi włosami, chodzących do pracy w garniturach i robiących „po godzinach”. I wtedy wchodzi, cała na biało, rewolucja seksualna lat 60. W Stanach wszystko się zmienia. Nadchodzą nowe, ekscytujące czasy. I w te czasy, również cały na biało, wchodzi Roman Polański. Nie mógł trafić na lepszy okres i dobrze o tym wie, przeżył już wiele w swoim życiu.
Będzie ciężko pracował na swój sukces.
Będzie na całego korzystał ze swoich pięciu minut sławy.

Które, jak już wiadomo, będą trwały latami.

***

Od małego Roman był przyzwyczajony do tego, że zdany jest tylko na siebie.

W tym samym roku, w którym urodziła się Sharon, on stracił w obozie koncentracyjnym swoją ukochaną matkę. W dniu likwidacji żydowskiego getta, w którym mieszkał wraz z ojcem, mały Romek uciekł przez dziurę zrobioną w płocie. Przez dwa lata tułał się po różnych znajomych rodzinach pod przybranymi nazwiskami, ukrywając się przed wywózką do obozu, nie wiedząc, czy jeszcze kiedykolwiek spotka kogokolwiek ze swojej rodziny…
Po wojnie i wyzwoleniu obozu w Auchschwitz okazało się, że żyją jeszcze jego ojciec, z którym miał niewiele wspólnego, i mieszkająca na stałe w Paryżu przyrodnia siostra Annette, która odegra bardzo dużą rolę w jego drodze do Hollywood. Póki co jednak czekały go lata trudności w szkole, konfliktów z dorosłymi i poszukiwania swojego powołania. Gdy w końcu trafił na studia do łódzkiej filmówki, miał już za sobą romans ze sztuką, sportem czy nawet elektrotechniką. Gdyby Roman posłuchał ojca i został krakowskim elektrotechnikiem, zamiast walczyć o swoje marzenia, prawdopodobnie cała ta historia nie miałaby miejsca, nie powstałoby Chinatown ani Dziecko Rosemary, a my nigdy byśmy nie usłyszeli o Cielo Drive…

Ale Roman miał zostać słynnym reżyserem i uparcie do tego dążył. Fascynowało go aktorstwo (grał w teatrze i drobne role w filmach), ale nie dostał się do filmówki na wymarzony kierunek. W tym samym roku nie dostał się również na żaden kierunek na Uniwersytecie Jagiellońskim i na AWF w Krakowie, więc groziło mu wojsko. Tyłek uratował mu nie kto inny, a sam Andrzej Wajda, który dał mu rolę w swoim debiutanckim filmie Pokolenie.
W tym samym roku Romanowi wreszcie udało się dostać na filmówkę – nie na aktorstwo jednak, lecz na reżyserię. Podczas pięcioletnich studiów bardzo ciężko pracował, aby nie zaprzepaścić zdobytej szansy. Nawiązywał znajomości z aktorami, reżyserami, muzykami. Wówczas to zaprzyjaźnił się m.in. z Krzysztofem Komedą, który jest bohaterem innej smutnej opowieści o miłości.

Tamte lata wydają mi się takie rozpaczliwe – powojenny marazm, marzenia o wielkości, pragnienie wyrwania się z pochłoniętej smutkiem Polski…

Po ukończeniu studiów, a pewnie już w ich trakcie, Polański kombinował, jak zamienić smutną powojenną rzeczywistość na kolorowy, pełen obietnic Zachód. Odwiedzał w Paryżu swoją siostrę Annette i zachwycił się kinem europejskim do tego stopnia, że zapragnął coś podobnego nakręcić w polskich realiach. Jako student filmówki otrzymał państwową dotację i w 1961 roku nakręcił swój pierwszy pełnometrażowy film Nóż w wodzie, z Leonem Niemczykiem w roli głównej, który otworzył mu drzwi do międzynarodowej kariery.

W czasie, gdy Sharon Tate we Włoszech statystowała w BarabaszuPrzygodach młodego człowieka, Roman Polański, prawie dziesięć lat starszy od niej, torował sobie drogę do kariery. Wprawdzie polska publiczność nie była jeszcze gotowa na niego gotowa – Nóż w wodzie zebrał fatalne opinie, krytykowano go za powielanie zachodnich wzorców, a Polańskiemu oberwało się nawet od Władysława Gomułki – ale doceniła go Europa.
Pewnego dnia, wiosną 1962 roku, Roman po prostu wsiadł do swojego rozklekotanego kabrioletu, na tylne siedzenie wrzucił taśmy z Nożem… i pojechał do Paryża. Po prostu. Miał chłopak jaja.

Zrobiło się o nim głośno: z jednej strony został uznany za zdrajcę narodu polskiego, a z drugiej strony jego debiutancki film zdobył międzynarodowy rozgłos. W ten sposób biedny absolwent łódzkiej filmówki, i to w czasach głębokiej komuny, został zaproszony na festiwal w Cannes, na którym jego debiutancki film zdobył główną nagrodę. Został nagrodzony również w Wenecji, zdobył Złotą Kaczkę, a nawet nominację do Oscara. Przegrał jednak z Osiem i pół Felliniego.

Zastanawiacie się pewnie, czy już jesteśmy blisko tej tytułowej opowieści o miłości. Do spotkania Sharon i Romana brakuje jeszcze pięciu lat, które Polański spędzi na… kręceniu filmów (a czego się spodziewaliście?). Amerykański producent, Martin Ransohoff, znany nam już dręczyciel Sharon, który uparcie nie chce jej pozwolić grać dużych ról w filmach, usłyszy od swoich znajomych z branży o tym, że ten modny europejski reżyser, ni to Polak, ni to Francuz, Polański, który nakręcił na Starym Kontynencie nagradzany Wstręt z Catherine Denevue, nagradzaną Matnię z jej siostrą, który rozbija się luksusowymi samochodami w towarzystwie pięknych kobiet, którego prowokacyjne zachowania są na ustach wszystkich – otóż on, razem ze swoim wspólnikiem Genem Gutowskim bardzo by chcieli podbić Amerykę i już nawet mają pomysł na film, ale jak to często bywa – nie bardzo mają na to pieniądze. A Ransohoff je miał i to miał ich aż nadto.
I miał też pewien pomysł.

Historia o miłości

To ówczesna dziewczyna Romana, Jil St. John, miała zagrać główną bohaterkę.
Była piękna, rudowłosa, przebojowa i wprost idealnie nadawała się na rozkoszną córkę transylwańskiego karczmarza, która wplącze się w groteskową i zabawną historię o wampirach.
Sharon Tate, amerykańska podopieczna Ransohoffa, która przebywała akurat w Anglii ze względu na film Oko diabła, grzeczna i nieśmiała, stojąca cichutko przy wejściu ze spuszczonymi oczami, zupełnie nie pasowała do jego filmu.
Ale skoro Ransohoff płaci, Ransohoff wymaga. Dobre i to, że chodzi mu tylko o córkę karczmarza, a nie, na przykład, o zmiany w scenariuszu…
Jakoś zniosą tę blondynkę. W tej rudej peruce to nawet, nawet… Może coś z tego będzie. Tylko czy ona umie grać? Roman nie cierpiał partaczy. Każda scena musiała być idealna, choćby mieli powtarzać ją siedemdziesiąt razy, aż do skutku. Wielu nie wytrzymało presji, a on chciał przecież tylko robić dobre filmy.
Dobra, niech będzie Sharon.

***
Siedziała w wannie wypełnionej wodą, było jej zimno, a ruda peruka uwierała ją po lewej stronie głowy. To nic. W sercu było jej rozkosznie gorąco. Właśnie Roman Polański nachylił się do niej i szepnął: Nawet nie wiesz, Sharon, jak pięknie wyglądasz. Widzowie będą zachwyceni tą sceną, nie można oderwać od ciebie wzroku. Powinnaś częściej pokazywać swoje ciało, bo jest naprawdę doskonałe. Powinnaś być pewniejsza swojej urody. Jesteś piękna. Zadrżała na myśl o tym, że Jay czeka na nią w domu, w Ameryce, ale Polański wydał jej się człowiekiem wyjątkowym – pewnym siebie, inteligentnym, o rozległej wiedzy, znającym odpowiedź na wszystkie pytania, a jednocześnie szalonym i prowokującym, kpiącym sobie z życia i używającym go pełnymi garściami. Udowodniła mu, że wcale nie jest taka słaba, jak myślał – możliwe, że na początku nie grała dobrze, za bardzo się starała i wychodziło, jak wychodziło, ale zacisnęła zęby i nawet nie pisnęła słówkiem, gdy musiała siedemdziesiąty raz powtarzać scenę, z której Polański nie był zadowolony. Musiał, po prostu musiał w końcu spojrzeć na nią z uznaniem, a ona prawie że pokazała mu język. Bufon, ale taki pociągający. Przez chwilę myślała, że się w nim zakochała. Ale przecież w domu czekał Jay…

***
Po zakończeniu zdjęć zamieszkali razem w Londynie. Powiedziała Jayowi przez telefon. Zamilkł, a potem cichym głosem zapytał, czy może ich odwiedzić. Żeby chociaż pozostali przyjaciółmi.
I pozostali. Do samego końca.
Piękna aktorka i rozrywany reżyser rozpoczęli wspólne życie. Byli w sobie szaleńczo zakochani, ale Roman na samym początku postawił sprawę jasno: nie chciał się wiązać na stałe. Nie chciał mieć dzieci. Nie wyobrażał sobie sprowadzania nowych ludzi na świat, który zabił mu matkę. Nie chciał, by jakiekolwiek dziecko czuło to samo.
On sam chciał czerpać z życia pełnymi garściami, dopóki będzie miał siły.
Z Sharon u boku.
To jej wystarczyło.
Przynajmniej na początku.

***
Wkrótce zza oceanu przyszła propozycja roli, która sprawiła, że na podstawie bohaterki granej przez Sharon stworzono lalkę Barbie Malibu Girl.
Nie daj się usidlić z Tonym Curtisem i Claudią Cardinale miało co prawda bzdurną fabułę, ale było kasowym hitem. Zdjęcia Sharon w skąpym bikini można było zobaczyć w każdej gazecie, na plakatach i reklamach. Podczas zdjęć, które rzecz jasna odbywały się na plażach Malibu, Sharon potwornie tęskniła za Romanem, więc gdy przyleciał do Los Angeles, by pokazać Ransohoffowi wstępną wersję Balu wampirów, była przeszczęśliwa. Roman trochę mniej, bo nie tylko przesunięto mu datę amerykańskiej premiery filmu i narzucono dużo zmian, ale nawet zmieniono mu tytuł na jakieś tandetne Nieustraszeni pogromcy wampirów. Tym bardziej zapragnął wyrwać Sharon z łap Ransohoffa, który trzymał ją ciągle w złotej klatce.

***
Przez następne miesiące Sharon wiodło się coraz lepiej, Romanowi coraz gorzej. Ona dostała rolę w Dolinie lalek, adaptacji bestsellerowej powieści, on nie wiedział, co dalej z jego filmem o wampirach. Ona mieszkała w słonecznej Kalifornii, on w ponurym Londynie. Ona coraz więcej mówiła o ustatkowaniu się, o ślubie, o tym, że pragnie dziecka.
Po kolejnej ciężkiej rozmowie przez telefon Roman stwierdził, że wyjedzie do Vermont na narty, a potem zobaczy, co będzie.
Tuż przed wyjazdem, w pokoju hotelowym, odebrał telefon od Roberta Evansa, wiceprezesa Paramount Pictures.
Przeczytaj tę książkę i daj mi znać, co myślisz.
– Tytuł?
– Dziecko Rosemary. Jeszcze jej nie wydali. Chyba cię zainteresuje.

***
Pobrali się na początku 1968 roku, w gronie przyjaciół. W kuluarach zastanawiano się, w jaki sposób Sharon udało się przekonać Romana do ślubu, bo przecież Polański bardzo wyraźnie dawał wszystkim do zrozumienia, że daleko mu do statecznego męża i ojca gromadki pociech. Na zdjęciach jednak wyglądają na bardzo szczęśliwych, Polański na niektórych nawet się uśmiecha, choć było to dla niego rzadkością. Z Sharon wprost promienieje szczęście – we włosach ma kwiatki, jej krótka sukienka sięga ledwie do pół uda, a ona sama zdaje się przez cały czas tańczyć.

Europa pozostaje za nimi, a przed nimi rozpościera się prosta droga do Hollywood i do rodzinnego szczęścia.

***
Roman Polański wraz z Sharon Tate i swoim przyjacielem, Krzysiem Komedą, w 1968 roku przeprowadzili się do Hollywood. W tym samym roku powstało Dziecko Rosemary, które rozbiło bank.
On i Sharon stali się pożądani, modni, kochani do granic możliwości.
Każde miejsce, w którym się pojawiali, od razu stawało się modne. Jeździli kabrioletem, wynajęli dom nad oceanem, prowadzili bardzo rozrywkowy tryb życia, a gdy wysiadali z samolotu, do wyjścia z lotniska odprowadzał ich tłum paparazzi…

Sharon, zapatrzona w Romana jak w obraz, słuchała się go we wszystkim. Radził jej, jak ma układać włosy, malować się, jak krótkie sukienki nosić, jak się zachowywać. Próbował nauczyć ją przebojowości, bez której, jego zdaniem, nie poradziłaby sobie w Hollywood. Kolejny raz Tate zmienia się przez mężczyznę – przestaje nosić natapirowane, sztywne fryzury, i stawia, za namową Romana, na naturalne włosy z przedziałkiem pośrodku. Pozwala sobie na modowe szaleństwa, nosi długie płaszcze we wzór wężowej skóry, wydekoltowane sukienki, wysokie białe kozaki, duże okulary z kolorowymi szkłami… Na festiwalach i wydarzeniach filmowych od pary Tate i Polański nie można oderwać wzroku, wszystkie oczy skierowane są tylko na nich! Każdy by chciał być nimi!

***
Ach, szalone lata sześćdziesiąte, lata możliwości, lata słońca i szczęścia, lata porzucania więzów, lata wolności, hipisów i doskonałej muzyki! Led Zeppelin, Jimi Hendrix i The Doors grali w knajpie za rogiem, przez twój dom przetaczało się codziennie mnóstwo znajomych, imprezy niejednokrotnie trwały wiele dni. Okna i drzwi domów gwiazd otwarte były przez cały dzień i całą noc. Nikt niczego się nie obawiał, bo kto mógł chcieć skrzywdzić ukochanych Ameryki. Można było pływać o północy w basenie z widokiem na napis Hollywood, można było palić trawę na środku Venice Beach i nikogo to nie dziwiło. Twoimi przyjaciółmi byli Steve McQueen, Warren Beatty czy Mia Farrow… Ach, te lata sześćdziesiąte…

***

Przez ich dom nieustannie przewijał się korowód najróżniejszych ludzi o najróżniejszych profesjach. Wszyscy byli witani ciepło przez Sharon, która rzucała im się na szyję i od razu otaczała ich opieką. Wielodniowe imprezy skupiały największe gwiazdy Hollywood, najsłynniejszych muzyków, ludzi pięknych i bogatych, gotowych raz za razem otwierać „drzwi poznania” poprzez zażywanie wszystkich dostępnych używek i nowe seksualne doznania (jak robili to wtedy prawie wszyscy w Hollywood, hej, były lata sześćdziesiąte, The Doors śpiewali: Break on through, through the other side…, a w ich salonie grywał na gitarze Jimi Hendrix). Każdy pragnął uczestniczyć w imprezie u Polańskich…

Przez pierwsze miesiące Sharon była zachwycona ich trybem życia. Będąc z natury bardzo towarzyską osobą, nawiązywała nowe przyjaźnie, spędzała noce na długich filozoficznych rozmowach i tańczyła do utraty tchu… Starała się zamykać uszy na plotki, które dochodziły ją z różnych stron, plotki o Romanie i młodych gwiazdkach, plotki o Romanie i żonie pewnego bardzo znanego muzyka ze jeszcze bardziej znanego zespołu… Zapytany, Roman wzruszał ramionami i pytał, czego się spodziewała. Przecież na samym początku jej powiedział, że nie jest materiałem na męża i że się nie zmieni, i ani mu było w głowie zakładać rodzinę.

A Sharon tak bardzo pragnęła dziecka.
Znużyło ją szalone życie gwiazdy, znużyły codzienne imprezy, znużyło branie z życia pełnymi garściami… Słyszała o kolejnych romansach Romana, na które starała się przymykać oko, chociaż czasami już brakowało jej na to sił.
Pragnęła mieć kogoś do kochania.
Kogoś, kto kochałby ją.
Kogoś, kto dałby jej siłę.
Pragnęła mieć dziecko.
Chciała zamieszkać w domu przy Cielo Dr., który wynajęli w lutym 1969 roku, dokładnie w walentynki. Marzyła o cichym szczęściu w jego ścianach, z maleńką istotką śpiącą w kołysce na piętrze. Z Romanem, który może trochę by się ustatkował, wiedząc, że jest ojcem.

Pod koniec 1968 roku Sharon zaszła w ciążę. Jedną z pierwszych osób, która się o tym dowiedziała, był Jay Sebring, który pozostał jej najbliższym przyjacielem – z tego samego powodu plotkuje się nawet do dziś, że to on był ojcem dziecka. Jak naprawdę było, wiedziała jedynie sama Sharon.

Tyle marzeń snuła, wkładając maleńkie śpioszki do szuflady, na początku upalnego sierpnia 1969 roku. Miesiąc wcześniej przypłynęła do Ameryki z Anglii na statku Queen Elizabeth 2, ponieważ ze względu na zaawansowaną ciążę nie mogła już latać samolotami. Chciała poczekać na Romana i wrócić razem z nim, ale przedłużyły mu się sprawy związane z filmem o krwiożerczych wampirach. Nie chciała wracać sama, ale bała się, że nie będzie mogła urodzić w Stanach. Zostawiła mu egzemplarz Tessy D’urberville, książki, którą ostatnio przeczytała. Uważała, że to byłby świetny materiał na film.
Roman pocieszał ją i mówił, że wkrótce do niej dołączy. Że jeszcze tylko chwilkę popracuje.
Że na miejscu Jay się przecież nią zajmie.
I że wszystko będzie dobrze, zobaczy.

Później, w swojej autobiografii, Roman napisze, że odprowadzając ją na trap statku, czując wokół szyi jej ramiona, wdychając jej zapach i czując ucisk jej brzucha, pomyślał mimowolnie: Nigdy już jej nie zobaczę.
I zadrżał.


***
9 sierpnia 1969 roku Sharon Tate, wraz z trójką przyjaciół – Jayem Sebringiem, Wojtkiem Frykowskim i Abigail Folger – została zamordowana przez członków Rodziny Mansona, którzy chwilę przed północą wtargnęli do jej domu przy Cielo Drive. Zginął również młody student Steven Parent.
Tego dnia skończyła się era dzieci kwiatów.

***
Sharon Tate miała 26 lat i była w dziewiątym miesiącu ciąży. Jej synek miał nazywać się Paul Richard Polański. Po dziadkach.

***
Roman Polański nakręcił Tessę D’urberville dopiero w 1979 roku.
W ósmej sekundzie filmu pojawia się napis:



to Sharon

***

Marzeniem Romana Polańskiego jest odwiedzenie przed śmiercią grobów żony i syna w Culver City w Kalifornii.

Marzenie to nigdy się nie spełni.
Winić może tylko siebie.

***

Każda historia ma wiele różnych wersji.
Ta jest moja
.
To, co wydarzyło się później, to zupełnie inna historia.