Tak, wiem. Powinienem w łeb dostać za ten tytuł. Przecież jest masa grających dziewczyn (w tej liczbie moja), których do niczego nie trzeba przekonywać. Ale sami przyznacie, że „Prosta instrukcja, jak przekonać do grania kogoś, kto uważa to za zabawę dla dzieci” brzmi głupio.

Przyzwyczaiłem się do tego, że faceci zazdroszczą mi grającej dziewczyny. Nie mam pojęcia czemu. Grająca dziewczyna to problem, bo nie dość, że trzeba dzielić się konsolą, to jeszcze kiedy porządnie wsiąka w jakiś tytuł, przestaje być dziewczyną, a zaczyna kanapowym ziemniakiem. Stoisz, patrzysz, załamujesz się, przypominasz, kiedy ostatnio ty tak wsiąkłeś (Destiny  [*]), i zastanawiasz się, czemu właściwie jesteście jeszcze razem, skoro widzieliście się nawzajem właśnie takich, przylepionych do pada i wyłączonych z życia na parę ładnych godzin/dni/miesięcy. Niemniej, faceci mi zazdroszczą. Pewnie dlatego, że faceci z natury nie wiedzą, czego chcą. Tak jak kobiety. Generalnie ludzie. I właśnie stąd ten tekst.

Zazwyczaj, kiedy randomowy gość dowiaduje się, że K gra w coś innego niż Angry Birds i Sims, pada pytanie, którego sens zawiera się w:

„O ja, ja też bym chciał, żeby moja grała! Możecie polecić jakieś fajne gry dla dziewczyn?”

W tym stereotypie tkwi cały problem. W podziale na gry dla facetów i dla kobiet. Próbując zachęcić do grania pracownika McDonald’s, nie odpalasz mu Papa’s Burgeria, a kierowcy TiRa nie włączasz Hard Trucka, więc dlaczego biednej kobiecie na siłę chcesz wcisnąć Simsy.
Zdecydowanie lepiej pokazać jej po prostu dobrą grę. Jej, mu, komukolwiek. Grę, która spełnia kilka warunków. Ta gra musi przede wszystkim wciągać, porywać od pierwszego kontaktu i mieć dosyć niski próg wejścia. Dlatego to nie może być twoja ulubiona gra. Możesz wepchnąć kogoś w choćby nawet nie wiem jak wspaniały świat, ale jeśli nie będzie w stanie poradzić sobie w nim od początku, zniechęci się.  Dlatego „The Witcher” czy inne „Fallouty” powinny zaczekać. Trzeba zacząć od czegoś prostszego.

FLOWERnapisy2

FLOWER to najprostszy tytuł w całym zestawieniu. I chyba mój ulubiony. W skrócie, jak głupio by to nie brzmiało, jesteś wiatrem i lecąc zrywasz płatki kwiatów, które tworzą za tobą coraz dłuższy kolorowy ogon (?). Przy okazji ratujesz świat (lol). Brzmi głupio? Gra się świetnie. Trudno mi wyobrazić sobie bardziej relaksującą i odprężającą grę. Jest ślicznie, kolorowo, wszystkiemu towarzyszą idealnie dobrane dźwięki i muzyka. Dostępna w cyfrowej dystrybucji na konsole Sony (PS3, PS4, PS Vita) w tak śmiesznej cenie (do 4 lutego przeceniona na jakieś 12 zeta), że żal nie kupić nawet, jeśli nie planujesz nikogo przekonywać. Flower powinien być przepisywany przez lekarzy na zimową depresję. Na szczęście jest dostępny bez recepty.

 

life is strangenapisy

LIFE IS STRANGE to ulubiony typ K. Prawdopodobnie dlatego, że ma w sobie po trochu wszystkiego, co lubi najbardziej. Klimat Twin Peaks, trochę Kingowskiej historii, odrobina typowej amerykańskiej historii o nastoletniej przyjaźni. Właściwie niech K wam opowie. Ja nie grałem, tylko patrzyłem. Całymi godzinami.

K: Wyobraźcie sobie liceum z szafkami stojącymi wzdłuż korytarzy, melancholijny nastrój, senne nadmorskie miasteczko, gitarową muzyką towarzyszącą wam na każdym kroku, poczucie osamotnienia… O tym właśnie jest ta gra. Nie da się o niej opowiedzieć, trzeba poczuć ją na własnej skórze. Ale zaznaczam, że przeznaczona jest raczej dla osób mniej empatycznych, ponieważ te wrażliwsze mogą nie wytrzymać tego wszechobecnego smutku brzemiennego w wydarzenia i zwyczajnie się w sobie zamknąć.
Dostępna w cyfrowej dystrybucji (podzielona na epizody) na PC i konsole Sony i Microsoftu dwóch ostatnich generacji, lub w limitowanej edycji pudełkowej na PC, PS4XONE.

 

littlenapisy

 

LITTLE BIG PLANET 3 daje niepowtarzalną okazję wcielenia się w gałgana. W szmacianą kukłę z misją uratowania bajkowego świata. Bla bla bla. Nie ma to żadnego znaczenia. Znaczenie ma wspaniały klimat, możliwość wspólnej gry na jednej konsoli i ogromny, wręcz niekończący się świat. Główną zaletą gry jest edytor, który pozwala w łatwy sposób tworzyć kolejne etapy gry i dzielić się nimi z graczami z całego świata. LBP to idealny pierwszy krok do dużych sandboxów, ale ostrzegam, tryb kooperacji bywa wymagający. Zwłaszcza kiedy twoja dziewczyna orientuje się, że może obrzucać cię masłem i zrzucać cię z przepaści, wymaga opanowania, żeby najzwyczajniej nie wziąć, nie wstać i nie wyjść z siebie.
LBP może być słodkie albo chore. Wszystko zależy od tego, co kryje się w tobie.  (LBP i LBP2 na PS3, LBP3 na PS3 i PS4 dostępne w PS Store).

 

 

 

lara croftnapisy

TOMB RAIDER K powiedziała, że tego tytułu nie może zabraknąć na takiej liście. Pierwsza poważna protagonistka w historii gier musi się w temacie o grach dla kobiet pojawić. Z tym że główna seria niezupełnie jest najlepszym miejscem, żeby zacząć przygodę z padem. Za to dostępne w cyfrowej dystrybucji spin-offy Lara Croft and the Guardian of Light (PC, PS3, X360) i Lara Croft and the Temple of Osiris (PC, PS4, XONE) już jak najbardziej. Izometryczny rzut, tryb kooperacji, zagadki, akcja i masa frajdy wystarczą, żeby się ograć, wciągnąć i przejść do wspaniale zrebootowanej głównej serii.  (PS. Tu K. Nie słuchajcie go. Zacznijcie z grubej rury od bitwy z Krakenem. Nie ma to jak spierniczać przed mackami po starożytnej świątyni <3)

injusticenapisy

INJUSTICE Starochińskie przysłowie mów, że jeżeli chcesz doprowadzić kobietę do szaleństwa, możesz zrobić dwie rzeczy. Wytrzeć po w firankę albo zagrać w nią w mordobicie. Nie wiem, czy to dlatego, że grając w tego typu gry, czują się jak na wyprzedaży w RoSSmannie, czy z natury są złymi i nikczemnymi kreaturami, ale daj takiej pada do ręki i nie spocznie, dopóki cię nie zmiażdży, nie zdepcze, nie odrze z resztek godności. A później będzie się chełpić. I każe ci robić kanapki. Równie dobrze mogłaby w tym miejscu znaleźć się dowolna inna bijatyka, jak Mortal Kombat (to ją ostatnio woli K, bo moja duma cierpi 10x bardziej, kiedy wykańcza mnie poprzez urwanie tego, co najważniejsze, zamiast cywilizowanym kopem w ryj z półobrotu) albo Tekken, ale Injustice ma przewagę w postaci znajomych postaci z komiksowego uniwersum DC i umiarkowanej brutalności. (PC, PS3, PS4, X360).

legonapisy

LEGO Bez konkretnego tytułu. Mechanika we wszystkich grach jest podobna, tak samo miodność, więc każdy musi wybrać sam. A jest z czego wybierać. Marvel, DC, Władca Pierścieni, Hobbit, Gwiezdne Wojny, Indiana Jones, Harry Potter, Jurrasic World, Piraci z Karaibów i dalej nie jestem pewien, czy wymieniłem wszystkie. Teoretycznie to gry dla dzieci. I CO Z TEGO? KLOCKI TEŻ SĄ DLA DZIECI?! Frajda z biegania we dwoje po ulubionym świecie zbudowanym z lego, wypełnionym smaczkami i odniesieniami (rzucanie Gimlim przez większe postacie w Lego LoTR <3) jest zbliżona do tej płynącej ze złożenia z klocków naprawdę wypaśnego zamku albo innej Gwiazdy Śmierci. Jeśli to porównanie ci nic nie mówi, to nie jest gra dla ciebie (każdy odnośnik kieruje do innego tytułu, ale możecie sobie poszukać PC, PS3, PS4, X360, XONE).

Uff. Tekst się rozrósł, a ja ledwo liznąłem temat. Jeżeli macie własne typy, podawajcie je w komentarzach. Mam nadzieję, że czytało wam się równie dobrze, jak nam pisało, bo w tym roku planujemy wprowadzić na bloga więcej kultury. W tym gier.

PS. Zapomniałem o najważniejszej radzie. Kupujcie dziewczynom ich własne śliczne pady (jak złoty Dualshock. Albo ten Dartha Vadera). Laski uwielbiają własne śliczne pady i jakoś tak chętniej od razu grają, a padów w domu nigdy za dużo.