Głupiutkie pytanie. Oczywiście, że mogą, przecież włosy same tam od wieków rosną. Jakie więc jest właściwe pytanie odnośnie kobiecych pach i rosnących tam włosów?

Może „czy kobieta powinna mieć włosy pod pachami?”? Nie. Znowu głupio, bo odpowiedź jest oczywista. Kobieta może i powinna mieć włosy pod pachami tylko w jednym jedynym wypadku. Jeśli chce mieć włosy pod pachami.

Właściwym pytaniem powinno być: „czy powinno mnie obchodzić, że kobieta ma włosy pod pachami?”. I tak, nie powinno. Tak jak nie powinno cię obchodzić czy ktoś, niezależnie od płci, farbuje włosy, goli nogi, ma brodę, nosi tunele w uszach, ma tatuaże. Najzwyczajniej w świecie nie jest twoją sprawą żadna z tych ani miliona innych nieszkodliwych rzeczy, jakie ludzie na całym świecie robią ze swoim ciałem. Niestety tak nie jest, bo z jakiegoś powodu tłum potrafi wyprodukować ból dupy z rzeczy, która go nie dotyczy, w mgnieniu oka, i temat, nawet jeśli na chwilę zniknie, wraca szybciej niż owłosienie brunetek.

Na przykład ostatnio jakoś w grudniu. Zaczęło się od kobiet, które zamieszczały na swoich profilach zdjęcia włosów pod pachami pokrytych brokatem, w celu zwrócenia uwagi na problem nierówności płciowej. Temat szybko wyszedł poza sociale. Teen VoqueCosmopolitan pisały o tym jako o przebojowym trendzie, niejako w oderwaniu od pierwotnej idei. Później Michelle Rodriguez (znana między innymi z serii „Szybcy i wściekli”, gdyby ktoś nie wiedział) wrzuciła na swój profil na Instagramie zdjęcie z wystającym spod jej paszki chomikiem. Ładnie za to oberwała od gości, którzy nie mają problemu z lajkowaniem jej zdjęć w bikini, a zaraz potem (hehe) nazywania obrzydliwą, bo zdecydowała się przestać wypierdalać kasę na maszynki czy inne lasery.

Czy sama się prosiła? Tak. Czy to celowe epatowanie? Pewnie tak. Czy to ma sens? Tak. Będzie miało sens tak długo, jak długo ten temat będzie wywoływał w nas emocje. Dopóki typowy Janusz nie będzie w stanie przejść obok niego obojętnie. Jakby to nie była jego sprawa. Bo to nie jest jego sprawa.
Czy mi się to podoba? Nie. Czy chciałbym nadziać się nosem na wystający spod pachy mojej dziewczyny włos? Nie. Czy daje mi to prawo do oceniania kogokolwiek myślącego inaczej? Nie, bo nie wtykam nosa w nie swoje sprawy, a zwłaszcza pachy.

Pamiętam, jak kiedyś, jadąc zapchanym wakacyjnym pociągiem, trafiłem na prawie pusty przedział. Kiedy otworzyłem drzwi, zrozumiałem dlaczego. Na środku przedziału, wygodnie wyciągnięta półleżała kobieta. Nie pamiętam, jak wyglądała, bo jedyne, co zdążyłem zauważyć, to włosy na nogach odznaczające się pod białymi rajstopami. Dzisiaj, kiedy o tym pomyślę, zastanawiam się, jak mogłem być tak głupi, żeby wybrać trzygodzinną podróż w przedziale pełnym spoconych Januszów i Grażyn z ich piwami i kanapkami z kiełbasą i jajem. To znaczy jasne, dzisiaj też nie wsiadłbym do tego przedziału, ale z zupełnie innych powodów. Dorosła kobieta w białych rajstopach musi być niebezpieczna.
Jeżeli już musimy się do czegoś przypierdalać, przypierdalajmy się do rzeczy ważnych. Białe rajstopy. Wtf?