Dziś dzień bez stanika, a to zobowiązuje.
 Cóż więc innego mógłbym dać moim
dziewczynom, jeśli nie męskie spojrzenie na to, co w waszej garderobie najlepsze.
Wyjaśnijmy sobie raz na zawsze. Nie wszyscy czujemy się
dobrze w sklepach z bielizną. Ja za każdym razem czuję na sobie przyprawiający o ciarki wzrok tych wszystkich bardotek i puszapów. I kobiet. Jakoś tak jest,
że nie ma nic złego w pani na stoisku z męskimi bokserkami, ale facet w dziale
damskim zawsze będzie czuł się trochę jak parias.  Jeśli Twój facet sam za tobą do świata koronki
i satyny nie wchodzi, to go na siłę nie ciągnij. Chociaż na pewno będzie mu
miło, jeśli czasem zapytasz go o zdanie. Naprawdę robi nam różnicę z czego was
rozbieramy.

– Weź ten w różową panterkę! Weeeź!
– No chyba nie.
Patrzę tym wzrokiem.
– Jak Ci się tak podoba to sam sobie weź.
– Ciekawe, czy mają mój rozmiar – I odwracam się trzymając ten komplet w dłoni.
Matka Polka po drugiej stronie wieszaka patrzy na mnie z naganą. Podsłuchała
tylko ostatnie zdanie.

K i tak go w końcu wzięła. Odrobina kiczu zawsze w cenie.
Samodzielne kupowanie bielizny, na prezent na przykład, to
dopiero droga przez mękę. Nawet rajstopy to wyzwanie. Miało być retro
party. K od rana chodziła w wałkach, więc zakupy przypadły mi. Zapamiętałem
wszystko – rozmiar, kolor, grubość (?) i że ma na nich być to coś z tyłu:
-No wie pani, ten pasek wzdłuż nogi?
-?
-No taki wzdłuż nogi pasek ciemniejszy. Klin taki – pokazuję na tył łydki.
-Chłopcze, klin to nie pasek.
-Nie pomaga mi pani.
-To co, zwykłe czarne?

Dlatego Internet jest lepszy. Ładnie pakują, z dostawą do domu,
a czasem anonimowo do paczkomatu. I zaskakująco tanio. Kiedyś myślałem, że
dobra bielizna musi słono kosztować. Ale kiedy już pogodzisz się z tym, że nie
stać Cię na Agent Provocateur, to można znaleźć fajne rzeczy w cenie średniej
łychy.
Chociaż po co ja wam to mówię, przecież wiecie to wszystko
lepiej niż ja. Ciekaw jestem jak to wygląda u was. W sklepach rzadko trafiam na
facetów kupujących damską bieliznę. A jeśli już, to z niezłym burakiem na
twarzy. Kupują wam w ogóle, czy wszystko jak zwykle na waszej głowie?

A, i pamiętajcie o badaniu! Jak nas nauczycie, to zawsze chętnie pomożemy.
http://robakowska.blogspot.com/